Pages Navigation Menu

Wywiad z Małgorzatą Rogalą – autorką kryminału „Dobra matka”

Wywiad z Małgorzatą Rogalą – autorką kryminału „Dobra matka”

Swoją pisarską przygodę zaczęła Pani z powieścią  obyczajową dla kobiet, później zaczęła Pani pisać kryminały. Skąd pomysł na tworzenie literatury gatunkowej?

Cztery lata temu wzięłam udział w konkursie literackim na powieść obyczajową dla kobiet i dostałam propozycję publikacji. Moja debiutancka powieść rzeczywiście odbiega tematyką od następnych. To ciepła opowieść o miłości, dla romantyczek, ze szczęśliwym zakończeniem. Osiem miesięcy po debiucie, gdy zaczęłam pisać drugą książkę, wygrałam w konkursie pięćdziesięcioprocentową zniżkę na kurs pisania powieści kryminalnych. Pomyślałam, dlaczego nie? Na kursie stworzyłam fabułę swojej pierwszej powieści kryminalnej. Kryminał jako gatunek chyba tkwił w mojej podświadomości. W okresie nauki w szkole podstawowej uwielbiałam powieści Adama Bahdaja, a przecież „Uwaga, czarny parasol!” czy „Kapelusz za sto tysięcy” to młodzieżowe kryminały. Przepadałam też za przygodami Pana Samochodzika, bohatera stworzonego przez Zbigniewa Nienackiego. Oprócz nich czytałam małe książeczki opatrzone symbolem srebrnego klucza lub jamnika, które dziś nazywamy kryminałami PRL-u. W tamtym okresie oglądałam też czwartkowy teatr sensacji „Kobra” i oczywiście serial „07 zgłoś się”. Kryminalne ziarno zostało posiane.

Czy powieści kryminalne, bądź co bądź podlegające pewnym regułom, pisze się łatwiej, czy może wręcz przeciwnie?

Pisanie powieści kryminalnych wymaga większej uwagi i logicznego myślenia. Trzeba pilnować czasu, przestrzeni i tego, co robią bohaterowie, w odpowiednim tempie dawkować informacje, zawieszać akcję, gdy emocje sięgają zenitu i oczywiście z premedytacją wpuszczać czytelnika w maliny. To jest taki rodzaj rozgrywki między autorem a czytelnikiem: autor robi wszystko, żeby czytelnika trzymać do końca w niepewności, a czytelnik próbuje jak najwcześniej wytypować sprawcę, podświadomie jednak oczekując, że autor go zaskoczy i wyprowadzi w pole.

Do księgarń trafia właśnie Pani najnowsza książka „Dobra matka”, kontynuacja bardzo dobrze przyjętej „Zapłaty”. Co Pani czuje tuż przed premierą?

Czuję wielką radość i niepokój. „Dobra matka” to książka, która powstała w wyniku narastającej we mnie niezgody na coraz powszechniejsze łamanie tabu, przekraczanie granic w celu zaspokojenia pragnień ego, brak szacunku. Ciekawi mnie, jak powieść zostanie przyjęta przez czytelników. Docierają do mnie informacje, że – ze względu na intrygujący tytuł, opis fabuły i działającą na wyobraźnię okładkę – wzbudza zainteresowanie .

Skąd czerpie Pani inspiracje do kryminalnych intryg?

Przede wszystkim z życia. Słucham, obserwuję, odczuwam. Czasem wystarczy jedno zdanie, niekiedy dłuższa opowieść. „Zapłatę” zaczęłam pisać po lekturze pewnego artykułu opublikowanego na jednym z portali internetowych. Jego treść zadziałała na mnie jak zapalnik. Zadałam sobie pytanie: „A co by było, gdyby…? i opowieść sama ułożyła się w głowie. „Dobra matka” została napisana w następstwie długotrwałej obserwacji aktywności użytkowników portali społecznościowych oraz lektury kilku artykułów związanych z tą aktywnością i towarzyszącej im fali komentarzy. W pewnym momencie znów zadałam sobie pytanie: „A gdyby stało się tak i tak? To co wtedy?”

Ma Pani jakichś konsultantów? Policjantów, prawników?

Niestety, nie mam znajomości wśród policjantów i prawników, ale czasem zasięgam opinii innych osób; pisząc „Dobrą matkę” dręczyłam mailowo znajomego trenera strzelectwa, a nie tak dawno córkę przyjaciółki, która jest lekarzem. Korzystam również z literatury popularnonaukowej lub specjalistycznej, ale przede wszystkim staram się pisać o tym, na czym się znam.

A jaka jest Małgorzata Rogala prywatnie? Co Pani robi, gdy nie pisze?

Jestem zwyczajną kobietą, która pracuje zawodowo, gotuje i robi zakupy. Gdy nie piszę, czytam, spaceruję ze swoim psem, spędzam czas z rodziną, uczę się języka francuskiego. Ćwiczę jogę i tai-chi, jeżdżę na rowerze. Cieszy mnie poranna cisza, muzyka jazzowa i kontakt z naturą. Lubię wyjeżdżać nad morze, spacerować jego brzegiem albo siedzieć na piasku i patrzeć w dal.

Co Pani najchętniej czyta? Jest jakiś ulubiony autor, książka?

Czytam kryminały, głównie polskich autorów; nie tylko tych znanych, ale przede wszystkim tych, o których mówi się niewiele, a których powieści często są równie ciekawe i dobrze napisane. W czytelniczych wyborach nie ulegam nakazom mody i szumom medialnym, sama podejmuję decyzję, kierując się głównie intuicją. Jeśli chodzi o zagranicznych autorów, piszących powieści kryminalne, bardzo lubię Bernarda Miniera i Tess Gerritsen. Oprócz kryminałów czytam literaturę obyczajową i kobiecą. W tym przypadku również sięgam przede wszystkim po książki polskich autorek (bo to kobiety tworzą w Polsce ten typ literatury). Jeśli chodzi o zagranicznych twórców, wymieniłabym takie pisarki, jak: Régine Deforges, Theresa Révay, Santa Montefiore, a z panów – Marca Levy’ego. Czytam też literaturę faktu: reportaże, pitavale i czasem biografie, literaturę popularnonaukową, a także książki o języku polskim napisane przez profesora Bralczyka. Mam również słabość do opowieści kulinarnych. W różnych okresach życia podobały mi się inne książki, ale dwie niezmiennie budzą moje emocje, są to „Wichrowe wzgórza” i „Przeminęło z wiatrem”.

Jakie są Pani dalsze plany związane z pisaniem?

Teraz pracuję nad trzecią częścią cyklu z Agatą Górską i Sławkiem Tomczykiem. Możliwe, że następnie wrócę do bohaterki mojej drugiej książki i uwikłam ją w nową, kryminalną aferę. Chciałabym też napisać świąteczną historię i w ten sposób spełnić jedno z moich pisarskich marzeń. Jestem niepoprawną romantyczką i kocham bożonarodzeniowe opowieści.

Zobacz książki Małgorzaty Rogali:

Małgorzata Rogala - Dobra matka

Małgorzata Rogala - To, co najważniejsze

Małgorzata Rogala - Kiedyś Cię odnajdę

Małgorzata Rogala - Zapłata

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


2 + = trzy

Reklama