Pages Navigation Menu

„Dzięki pisaniu jestem szczęśliwym facetem” – wywiad z Adrianem Bednarkiem

„Dzięki pisaniu jestem szczęśliwym facetem” – wywiad z Adrianem Bednarkiem

Kilka dni temu ukazały się dwie Twoje książki – Wyrok diabła, czyli ostatnia część serii o Kubie Sobańskim, oraz Proces diabła, czyli wznowienie drugiej części. Tym samym wreszcie doczekaliśmy się całego cyklu w jednej szacie graficznej. Powiedz, czy to już naprawdę koniec przygód tego seryjnego mordercy? Nie ma żadnych szans, żebyś w przyszłości jeszcze do niego wrócił?

Na dzień dzisiejszy nie ma takiej szansy. Skupiam się na nowych powieściach, niezwiązanych z Kubą Sobańskim. Tworzę nowych zbrodniarzy, a temat Kuby obecnie jest dla mnie zamknięty. Co przyniesie przyszłość, nie wiem, może kiedyś znów zachce mi się wkręcić w seryjnego mordercę z Krakowa…

 

Ta wiadomość unieszczęśliwi pewnie sporą rzeszę osób, które zdołały polubić Twojego bohatera. Ty nie będziesz za nim tęsknił?

Skończyłem pisać Wyrok diabła prawie 3 lata temu, więc od dawna za nim tęsknię. Zastępuję sobie jego brak kolejnymi postaciami w nowych powieściach.

 

facebook-4_diably

 

Powiesz coś o nich? O kim pisałeś w ciągu ostatnich trzech lat?

Sporo się tego nagromadziło… Nie chcę zbytnio zdradzać szczegółów, żeby nie spojlerować czytelnikom. Pisałem między innymi o parze złodziei, płatnym mordercy, o zwykłych ludziach, którzy stawali się ofiarami psychopatów albo zderzali się z bardzo niekorzystnymi  okolicznościami, i o wyjątkowo nieszczęśliwej dziewczynie, którą to nieszczęście doprowadziło do szaleństwa. Cały czas pracuję nad kolejnymi powieściami, więc liczba nowych postaci w mojej „twórczej rodzince” nieustannie się powiększa.

 

A czy dla którejś z tych postaci zaplanowałeś więcej niż jedną książkę?

Tak, dla płatnego mordercy. Nawet napisałem już dwie.

 

Wiesz już, kiedy będziemy mogli o nim przeczytać?

Pierwszy tom pojawi się najprawdopodobniej w przyszłym roku. Na jesień 2018 zaplanowana jest premiera innego thrillera, pt. Skazany na zło. Obecnie trwają intensywne prace nad tą książką.

 

Czyli Skazany na zło będzie kolejną powieścią, która ukaże się po Wyroku diabła, zgadza się? Zdradzisz, o czym będzie?

Tak, zgadza się. Nie zdradzę, ponieważ jeszcze trochę na to za wcześnie. Lubię trzymać czytelników w napięciu do samej publikacji. Mogę tylko powiedzieć, że jest to thriller o zwykłym facecie, który popełnił w życiu jeden zasadniczy błąd i ten błąd sprawił, że stał się pionkiem w grze wyjątkowo przebiegłego psychopaty.

 

No dobrze, w takim razie tym będziemy musieli się zadowolić. Z tego, co mówisz, wynika, że napisałeś już sporo książek. Ile ich jest? Potrafisz odpowiedzieć bez namysłu?

Bez namysłu nie. Musiałbym policzyć. Tak na szybko z pamięci… licznik stanął mi na 14 powieściach i 3 opowiadaniach.

 

Czyli coś w tym jest, że po napisaniu pewnej ilości książek autor traci rachubę?

Tak, bo nigdy nie podchodziłem do pisania ilościowo. Po skończonej powieści odpoczywam, wyłapuję pomysł na nową i ją piszę. Nigdy ich nie liczę. Pewnie zacznę po publikacjach.

 

A jak to jest z publikacjami? Czy wydanie czwartej książki cieszy tak samo, jak wydanie pierwszej lub drugiej?

Licząc wznowienia pierwszej i drugiej części Diabła, na upartego wyszłoby tych książek nawet 6. Prawdę mówiąc, każda bardzo cieszy, najbardziej chyba ostatnia premiera, która pokryła się ze wznowieniem Procesu diabła i wreszcie, po czterech latach od debiutu doczekałem się jednolitej serii. Każda publikacja to olbrzymie emocje, niepewność i oczekiwania. Przygoda z pisaniem zmieniła moje życie, do premier swoich książek podchodzę bardzo uczuciowo. Każda w pewnym sensie jest wyjątkowa.

 

A co dokładnie pisanie zmieniło w Twoim życiu?

Sporo. Dało nową motywację, duży plus do pewności siebie, uświadomiło, że upartość i ciężka praca przynoszą w końcu efekty. Wiem, brzmi to jak hasło motywacyjne z kapsla Tymbarka, ale jeśli zarywa się noce, żeby w ciągu kilku lat napisać 8–9 powieści, nie mając żadnej gwarancji, że zostaną opublikowane, jedynie niezachwianą wiarę w siebie, po czasie zaczyna się naprawdę doceniać własną ciężką pracę. Pisanie zmieniło też wiele w moim podejściu do życia, pozwoliło poznać czytelników, zrozumieć, że nie tylko ja myślę, że moje książki są dobre. Książki otworzyły mi nowe perspektywy, w pewnym sensie pozwoliły mi się spełniać w tym, co uwielbiam robić, dzięki temu jestem na pewno szczęśliwym facetem.

 

A powiedz mi jeszcze, zamierzasz pozostać w jednym gatunku, czy masz w planach napisać kiedyś coś innego niż thriller/kryminał?

adrian-bednarek

Na razie zostaję, bo to chyba wychodzi mi najlepiej i dobrze się czuję w mrocznych klimatach. Przyznam szczerze, że marzy mi się napisanie erotyka, ale żeby się za to zabrać, musiałbym najpierw mieć zielone światło od wydawcy na publikację. Myślę, że jak mój dorobek książkowy będzie większy, spróbuję podjąć ten temat.

 

No proszę! Polski erotyk napisany przez mężczyznę to na pewno byłoby coś ciekawego. Trzymam kciuki, by wydawca dał zielone światło. Swoją drogą, zamierzasz już z nim zostać?

Zanim zacznę myśleć na poważnie o erotyku upłynie jeszcze sporo czasu. W każdym razie coś takiego chodzi mi po głowie. Temat w sam raz na czas, kiedy będę zbliżał się do czterdziestki. Z moim wydawcą mamy umowę na publikację dziesięciu książek. Do tej pory jestem bardzo zadowolony ze współpracy, mam nadzieję, że wydawca również. O dalszej przyszłości pewnie będziemy rozmawiać gdzieś bliżej tej dziesiątej książki. Nie wiadomo, co się przez ten czas wydarzy i czy wydawca również będzie zainteresowany dalszą współpracą.

 

Nie wątpię, że będzie. Jak oceniasz polski rynek wydawniczy po (na upartego) 6 publikacjach? Uważasz, że debiutanci mają na nim jakieś szanse?

Rynek trudny jak praktycznie każda branża, w której chce się działać, to oczywiste. Uważam, że debiutanci mają szansę, nigdy nie byłem zwolennikiem marudzenia, że jest źle, że jest trudno, że się nie da itp. Oczywiście jest mega ciężko, ale każdy znany pisarz zaczynał od zera, a sukcesy niektórych stanowią żywy dowód na to, że debiutanci mają szansę. Wymaga to ciężkiej pracy, upartości, twardego charakteru, determinacji, motywacji, ale jak najbardziej można osiągnąć sukces. Niekiedy potrzeba na to mnóstwo czasu. Sam posiadając jednolitą serię Diabłów, uważam, że tak naprawdę jestem na początku drogi do miejsca, w którym chcę się znaleźć.

 

Może na koniec udzielisz osobom, które chciałyby wydać własną książkę, jakichś praktycznych wskazówek? Co powinny zrobić, by zobaczyć swoją powieść w księgarni?

Trudno udzielić jakiś konkretnych rad, bo droga do publikacji u każdego pisarza jest inna. Jedni mają to szczęście i od razu znajdują wydawcę, których chce ich promować, inni wydają debiut ze współfinansowaniem, a jeszcze inni czekają w nieskończoność na odzew od wydawcy. Ze swojej strony mogę doradzić, jak uniknąć błędów, które ja popełniłem. Uważam, że kluczowe jest dobre zredagowanie tekstu przed wysłaniem do wydawnictw. Mam na myśli kogoś, kto zna się na redakcji i przeprowadzi ją w sposób profesjonalny. Ja tego nie zrobiłem i uważam, że znacznie spowolniło to mój debiut. Poza tym nie powiem nic odkrywczego. Trzeba wysyłać swój tekst do jak największej liczby wydawców, czekać na pozytywną odpowiedź lub brać sprawy w swoje ręce. Z własnego doświadczenia wiem, że żeby zaistnieć na polskim rynku wydawniczym, trzeba mieć w zanadrzu więcej niż jedną czy dwie książki i cały czas pracować nad kolejnymi.

 

Dziękuję za rozmowę i życzę wielu literackich sukcesów!

Również dziękuję za wywiad i zachęcam do sięgnięcia po moje książki. Gwarantuję olbrzymi zastrzyk mrocznych emocji.

 

Zdjęcia pochodzą ze zbiorów autora

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


osiem × 4 =

Reklama