Pages Navigation Menu

Po „Hashtagu” spodziewać można się przede wszystkim niespodziewanego – wywiad z Remigiuszem Mrozem

Po „Hashtagu” spodziewać można się przede wszystkim niespodziewanego – wywiad z Remigiuszem Mrozem

Opis Pana najnowszej książki nie zdradza zbyt wiele. Bohaterka odbiera w paczkomacie przesyłkę i wpada w spiralę zdarzeń, które całkiem odmieniają jej życie, dodatkowo w internecie pojawiają się wpisy z hashtagiem #apsyda. Wszystko to brzmi tajemniczo, ale trudno stwierdzić, czego właściwie możemy się spodziewać po lekturze tej powieści. Proszę powiedzieć, o czym jest Hashtag?

Właśnie o tym, a zatem… spodziewać można się przede wszystkim niespodziewanego. Szczególnie że tweety pochodzą od osób, które przez lata były uznane za zaginione. Tyle o fabule, a jeśli chodzi o kotwicę gatunkową, to tym razem rzuciłem ją na wodach thrillera psychologicznego. W gruncie rzeczy Hashtag to opowieść, w której do końca nie wiadomo, co jest prawdą, a co psychozą. Przeplatają się w tym wszystkim idee platońskie, swoista krytyka współczesnego kapitalizmu i autodestrukcyjne tendencje jednostek – i mam nadzieję, że ta mieszanka okaże się ciekawa.

 

Jak wytłumaczyłby Pan starszej osobie, czym jest hashtag?

Znacznikiem, identyfikatorem treści. Spoiwem rozrzuconych w internecie elementów. Oznaczeniem, które pozwala powiązać jedne rzeczy z drugimi. Pewnie sięgnąłbym po jakąś analogię związaną z innymi znacznikami, a w ostateczności uciekłbym od tematu, mówiąc, że to kolejna z dziesięciu milionów książek, które ostatnio wydałem (śmiech).

 

Hashtag to trzecia książka, którą wydaje Pan w tym roku. Czy możemy spodziewać się jeszcze jednej premiery?

Tylko jednej? Do końca roku jeszcze sporo czasu.

 

Pisze Pan w różnych gatunkach: kryminał, thriller, powieść historyczna, horror, fantastyka… ale romansu jeszcze nie było. Czy zastanawiał się Pan kiedyś na napisaniem czegoś romantycznego, czy jest to gatunek, w którym nie pisze Pan z zasady?

Sporo wątków obyczajowych przewijało się w powieściach historycznych, także tych, które wciąż zalegają w moich szufladach. Kiedyś jednak z pewnością chciałbym podjąć  wyzwanie i stworzyć powieść opierającą się jedynie na tej konwencji. Właściwie każda nowa przygoda gatunkowa to okazja do rozwijania warsztatu, więc wydaje mi się to całkiem naturalne – nie znaczy to oczywiście, że taką książkę wydam. Operacja może wszak skończyć się tak, że pacjent nie przeżyje. Kiedyś podchodziłem już do tego tematu, planując, że W cieniu prawa będzie sagą rodzinną – zmieniłem zdanie, kiedy na jednej z pierwszych stron pojawił się trup, a cała opowieść stała się właściwie retro thrillerem prawniczym.

 

Jest Pan jednym z najpopularniejszych polskich pisarzy i udziela wielu wywiadów. Jakie pytanie słyszy Pan najczęściej? A jakie najbardziej Pana zaskoczyło?

Rzeczywiście jest pewien katalog żelaznych pytań. Skąd czerpię pomysły? Kiedy pojawią się ekranizacje? Kto zagra główne role? Na kim opiera się konstrukcja tego czy innego bohatera? To ostatnie akurat zawsze lubię słyszeć, bo skoro ktoś uznaje, że dana postać powstała na bazie rzeczywistej osoby, to znaczy, że udało mi się stworzyć wiarygodnego bohatera. Zaskakujących też nie brakuje – od możliwości złożenia autografu na różnych częściach ciała aż po wystąpienie na czyimś ślubie w roli niemal mistrza ceremonii. Najbardziej lubię te, dzięki którym mogę ględzić bez końca o samym procesie pisania, bo dzięki temu sam rozumiem go nieco lepiej. Zastanawiają mnie zaś zawsze te, które dotyczą rzeczy zupełnie trywialnych, ale dla niektórych z jakiegoś powodu istotnych, jak na przykład pytanie o śniadanie, ulubione marki tych czy innych produktów, etc.

 

Od której powieści poleciłby Pan rozpoczęcie przygody ze swoją twórczością osobom, które jeszcze nie miały z nią styczności?

To zależy, czy nasz hipotetyczny śmiałek chciałby porwać się na kryminał, sensację, thriller, horror, powieść historyczną, fantastykę, fikcję polityczną… z pewnością miałby w czym wybierać (śmiech). Ostatecznie wszystko zależy od upodobań gatunkowych, a jeśli nie ma się określonych preferencji, zawsze można sięgnąć po najnowszą pozycję – którą przynajmniej przez kilka najbliższych miesięcy będzie Hashtag.

 

Spośród wszystkich Pana książek największą popularnością cieszą się te o Joannie Chyłce. Niedawno ukazał się siódmy tom serii – ile jeszcze ich Pan planuje? Może Pan już zdradzić jakieś szczegóły na temat ekranizacji?

Nie wiem, czy największą popularnością, ale z pewnością największą liczbą tomów (śmiech). Ile ostatecznie ich będzie, trudno powiedzieć. Będę pisał dopóty, dopóki nie zabraknie mi pomysłów na przekucie danego problemu prawnego czy społecznego w powieściową fabułę. Na razie mam ich w zanadrzu jeszcze trochę, więc rychłego finału raczej nie można się spodziewać. Doczekamy się go jednak w sprawie ekranizacji, bo jesteśmy już na ostatniej prostej. Właściwie czekam tylko na to, aż stacja da zielone światło do wypuszczenia informacji prasowej. Do tego momentu muszę milczeć jak grób.

 

Jakiś czas temu Jakub Ćwiek napisał do Pana list otwarty. Co Pan sądzi zarzutach, które w nim Panu postawił?

Parafrazując klasyka, odpowiem, że nie uprawiam polityki epistolarnej. Ale mówiąc poważnie, każdy ma prawo do własnego zdania – z tekstami Kuby czasem się nie zgadzam, ale cenię go za jego popkulturowe analizy.

 

Zdjęcia: materiały wydawnictwa

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


cztery + = 5

Reklama