Pages Navigation Menu

„Moich bohaterów traktuję jak przyjaciół” – wywiad z Hanną Greń

„Moich bohaterów traktuję jak przyjaciół” – wywiad z Hanną Greń

W Pani książkach dominują dwa wątki – kryminalny i obyczajowy. W cyklu wiślańskim na pierwszy plan wysuwa się kryminalny, a w dylogii o Pliszce obyczajowy, ale oba zawsze są obecne. Zastanawiała się Pani kiedyś nad napisaniem książki stricte obyczajowej lub kryminalnej?

Przyznam, że rozdzielenie tych dwóch wątków może okazać się niemożliwe. Próbowałam tego, pisząc  Jak kamień w wodę. Polowanie na Pliszkę, która to książka miała być powieścią wyłącznie obyczajową. Niestety bohaterowie spłatali mi psikusa, dryfując w stronę przestępczych czynów. Z kolei pominięcie aspektów obyczajowych w kryminałach nie wydaje mi się posunięciem słusznym, gdyż to właśnie codzienne życie determinuje nasze czyny. Tak policjant, jak przestępca, oprócz życia zawodowego ma także prywatne i to drugie bardzo często wpływa na to pierwsze. Oprócz tego moim zamysłem jest przedstawienie bohaterów tak, żeby czytelnik mógł się z nimi identyfikować, a uważam, że nie da się identyfikować z kimś, o kim nie wiemy praktycznie nic poza faktem, że jest dobrym śledczym. Dlatego w moich książkach dość dużo miejsca poświęcam prywatnemu życiu policjantów, a tak się składa, że ta tematyka jest mi wyjątkowo bliska.

Hanna Greń

Jak to jest, że bohaterowie wszystkich Pani książek są  tacy sympatyczni? Ja za każdym razem, gdy czytam Pani powieść, mam wrażenie, że mogłabym się z łatwością z nimi wszystkimi zaprzyjaźnić. Wzoruje ich Pani na osobach ze swojego otoczenia czy są w całości wytworem Pani wyobraźni? 

Wprawdzie moi bohaterowie nie mają swoich pierwowzorów, ale obdarzyłam ich cechami, które wysoko cenię i które posiadają osoby znajdujące się w gronie moich bliskich znajomych. Nie mogłabym przyjaźnić się z ludźmi nieuczciwymi, nielojalnymi czy nieposiadającymi poczucia humoru, a moich bohaterów traktuję jak przyjaciół. Pewnie dlatego tak ciężko jest mi rozstać się z nimi.

 

Pani policjanci są bardzo kochliwi. 😉 W zasadzie w każdej książce poznajemy nową parę, która tworzy szczęśliwy związek. Wyjątkiem jest ostatnia powieść, Wilcze kobiety. Czy możemy się spodziewać kontynuacji wątku Romana i Magdy w kolejnej części cyklu?

To nie tak, że policjanci są wyjątkowo kochliwi. W moich książkach praktycznie nie ma bohaterów wykonujących inny zawód, więc siłą rzeczy to im, a nie na przykład listonoszom, przypada unieść na swoich barkach część obyczajową. A tam, gdzie jest zwyczajne życie, są i relacje damsko-męskie. W piątej części wątek Romana i Magdy będzie tylko marginalnie wspomniany, gdyż prym wiodą tam zupełnie inni, nowi bohaterowie.

 

W pierwszych trzech częściach cyklu wiślańskiego pisała Pani o seryjnych mordercach, w czwartej, co mnie osobiście bardzo ucieszyło, zdecydowała się Pani na zorganizowaną przestępczość. Czego możemy spodziewać się w piątej?

Z seryjnych morderców zrezygnowałam, gdyż Wisła nie jest dużą społecznością i obawiałam się, że mogłabym doprowadzić do wyludnienia, poza tym doszłam do wniosku, że staje się to już nudne. Stąd przestępczość zorganizowana w Wilczych kobietach. W piątej części natomiast powodem zbrodni będzie jeden z głównych, starych jak świat motywów – miłość, pieniądze, zawiść, zemsta, strach. Nie zdradzę, którego z nich użyłam, żeby nie odbierać czytelnikom przyjemności samodzielnego odkrywania prawdy.

 

Ile części cyklu wiślańskiego Pani planuje? Puzyńska pokazuje, że można taką sagę o policjantach ciągnąć naprawdę długo. Osobiście nie miałabym nic przeciwko, gdyby Pani również dobiła do dziewięciu tomów 🙂

Wiślański cykl na tę chwilę został zakończony i na razie nie przewiduję kontynuacji.  Ma on tę charakterystyczną cechę, że miejsc akcji jest w nim kilka, a nie mam na razie pomysłu na fabułę, którą mogłabym umiejscowić w Wiśle, Bielsku-Białej i Ustroniu, Skoczowie czy Cieszynie jednocześnie. Nie zamierzam pisać szóstej części na siłę, gdyż jako czytelnik wiem, że taki zabieg przynosi na ogół nie najlepsze efekty. Mój cykl zyskał sobie grono wielbicieli.  Zyskał sobie też grono wrogów, bo to jest nieuniknione, ale nie oni są przedmiotem mojej uwagi. Nie chciałabym zawieść tych, którzy polubili moje książki, dając im do ręki „wymęczoną” następną część. Dobrą opinię niełatwo sobie wypracować, zepsuć natomiast jest bardzo łatwo.

 

Rozumiem, choć przyznaję, że przykro mi to słyszeć. Czego zatem możemy się spodziewać w przyszłości oprócz ostatniej części cyklu wiślańskiego?

Na wydanie czeka kryminał obyczajowy Mam chusteczkę haftowaną, otwierający cykl dziecięcych rymowanek, na razie jeszcze bezimienny. Zaplanowałam pięć części: Mam chusteczkę haftowaną, Chodzi lisek koło drogi, Rolnik sam w dolinie, Stary niedźwiedź mocno śpi i Ojciec Wergiliusz uczył dzieci swoje”. Części te łączą się osobami głównych bohaterów, a w każdej z nich aspirant Konstanty„ Naki” Nakański, podkomisarz Mariola Konieczna i Joachim Wolf zwany Wilkiem będą musieli zmierzyć się z nową zagadką kryminalną.

Podpisałam umowę na opowiadanie do antologii i jest szansa, że będzie to opowiadanie całkowicie obyczajowe, chociaż zastanawiam się, jak to będzie pisać bez trupa. 😀

W planach mam jeszcze napisanie zaczętej już powieści SF oraz także zaczętej powieści obyczajowej, dziejącej się w latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia. Nie wiem, co z tych planów wyniknie, gdyż w moim przypadku kończy się zazwyczaj na planie F.

Hanna Greń

Wszystko brzmi bardzo intrygująco. Trzymam kciuki, by udało się Pani zrealizować każdy projekt i będę wypatrywać w zapowiedziach Mam chusteczkę haftowaną. Z której swojej powieści jest Pani najbardziej zadowolona?

Moim zdaniem najbardziej udaną jest Mam chusteczkę haftowaną, w którą zresztą włożyłam najwięcej pracy, starając się jak najbardziej urealnić sceny związane z pracą policjantów. Są tam fragmenty poprawiane wielokrotnie, gdyż mój osobisty konsultant ciągle nie był zadowolony z efektów, więc chcąc nie chcąc, mamrocząc pod nosem słowa uznawane powszechnie za obelżywe, z błyskiem mordu w oczach siadałam do laptopa i pokornie pisałam od nowa. Ale, opierając się na opiniach beta readerów, uważam, że było warto.

 

Czyta Pani polskich autorów? Ma Pani jakichś ulubionych?

Mam wielu takich, których książki kupuję w ciemno. Z „kryminalistów” są to Małgorzata Rogala, Ryszard Ćwirlej, Wojciech Chmielarz i Tomasz Konatkowski, natomiast wśród autorek powieści obyczajowych królują Agnieszka Lis, Natalia Nowak-Lewandowska, Anita Scharmach i Edyta Świętek. I jeszcze wiele innych, lecz nie sposób wymienić tu wszystkich. Przyznam się, że ostatnio czytuję głównie polskie powieści, które w niczym nie odbiegają od zagranicznych, a często biją je na głowę. Mam zbyt mało czasu, by przeczytać wszystko to, co przeczytać bym chciała, muszę więc dokonywać selekcji. Wobec tego uznałam, że lepiej kupować książki koleżanek i kolegów „po piórze” niż dzieła obcych twórców.

 

Dziękuję za rozmowę.

 

Zdjęcia pochodzą ze zbiorów autorki

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


+ 7 = czternaście

Reklama