Pages Navigation Menu

Kto się boi inwazji? Wywiad z Wojtkiem Miłoszewskim

W świecie do złudzenia przypominającym naszą rzeczywistość ziszcza się koszmar: Rosja atakuje Polskę. Prezydent Władimir Putin zwraca się do narodów Zachodu: „Tak, to jest wojna. Prawdziwa! W geście solidarności z Polską możecie już zacząć zmieniać swoje zdjęcia profilowe na Facebooku”. Inwazja Wojtka Miłoszewskiego to bardzo rzadki na polskim rynku kąsek – odważny i trzymający w napięciu thriller political fiction.

Katarzyna Kubicka: Inwazja, pana debiutancka książka, przypomina pod pewnymi względami „Uległość” Houellebecqua, tylko że pan wyciągnął z szafy polskiego stracha: rosyjską agresję. Czy książka francuskiego pisarza, i wywołane przez nią zamieszanie, była w pewnym stopniu motorem do napisania „Inwazji”?

Inwazja, Wojtek Miłoszewski

Inwazja, Wojtek Miłoszewski

Wojtek Miłoszewski: „Uległość” Houellebecqa motorem nie była, bo nie czytałem tej książki. Przede wszystkim chciałem stworzyć  porządną warsztatowo powieść sensacyjną. Taką, którą ludzie będą czytali z przyjemnością, wertując niecierpliwie kolejne strony. Mój cel jest jeden – zadowolić czytelnika i nie zawiesić go.

Katarzyna Kubicka: Czy pana książka jest ostrzeżeniem? Boi się pan inwazji? Skąd pomysł na powieść?

Wojtek Miłoszewski: Biorąc pod uwagę ogólnoświatowe napięcia oraz nieustającą walkę o wpływy między Stanami Zjednoczonymi i Rosją, sytuacja wybuchu globalnego konfliktu jest bardziej prawdopodobna niż kiedykolwiek wcześniej. Wszyscy to obserwujemy. Czy się boję? Mogę odpowiedzieć, że zdecydowanie tak, boję się. I wydaje mi się, że nie jestem w tym odosobniony.

Katarzyna Kubicka: Z jednej strony political fiction, a z drugiej bohaterowie powiązani z bardzo nośnymi i aktualnymi tematami: kredyt we frankach, nadużywanie symboli narodowych, praca w call center, łapówki. Co to miało na celu?

Wojtek Miłoszewski: Według mnie bohater powinien być z krwi i kości. Musi być zanurzony w otaczającym nas, realnym świecie. Postacie z powieści przeżywają swoje problemy, ale jednocześnie są to problemy, ale jednocześnie są to problemy, z którymi może identyfikować się większość z nas. Im bardziej odczuwamy, że poruszamy się w świecie rzeczywistym, tym większa będzie groza obrazu wojny we współczesnej Polsce.

Katarzyna Kubicka: Dlaczego właściwie wybrał pan thriller political fiction?

Wojtek Miłoszewski: Uważam, że zdecydowanie brakuje tego gatunku we współczesnej literaturze polskiej.

Katarzyna Kubicka: Czy czuje Pan presję ciążącą na nazwisku Miłoszewski?

Wojtek Miłoszewski: Nazwiska używam od trzydziestu siedmiu lat i jestem dość z nim zżyty. Ale jak rozumiem, chodzi o fakt, że mój brat jest poczytnym pisarzem. Specjalnie z tym związanej presji nie czuję, ponieważ Zygmunt jest wyjątkowo utalentowany i posiada doskonały warsztat oraz wieloletnie doświadczenie, więc niewątpliwie trudno będzie mi dorównać bratu. Presja, którą czuję, jest związana raczej z samym ukazaniem się książki. Napisałem ją w jednym celu. Aby sprawić ludziom przyjemność, aby mogli się zrelaksować po pracy, czytając dobrą, moim zdaniem, powieść sensacyjną. Zadowolić czytelnika. oto prawdziwe wyzwanie i presja.


Wojtek Miłoszewski

Urodzony w Warszawie w 1980 roku, brat Zygmunta Miłoszewskiego, autora polskich kryminałów i powieści sensacyjnych. Powieścią „Inwazja” debiutuje na rynku beletrystyki. Autor monodramu „Rozkwaś Polaka” – drapieżnej satyry na współczesną Polskę, wystawianego na deskach warszawskiego teatru Kwadrat. Scenarzysta serialu „Wataha” dla HBO Europe oraz serialu „Prokurator” dla TVP2. Ten ostatni otrzymał Polską Nagrodę Filmową Orzeł za najlepszy filmowy serial telewizyjny 2015 roku. Jest też autorem ponad osiemdziesięciu odcinków cieszącego się ogromną popularnością serialu paradokumentalnego „Policjantki i Policjanci”, emitowanego na antenie TV4.

Twoja księgarnia

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


+ siedem = 16

Reklama