Pages Navigation Menu

Krajewski na tropie polskich zbrodni

Twórca postaci Eberharda Mocka i Edwarda Popielskiego. Samego siebie nazywa rzemieślnikiem, a nie artystą. Pod jego piórem międzywojenne Breslau i Lwów zamieniają się w mroczne miasta, siedlisko zła, zbrodni i występku.  Najczęściej pisze kryminały retro, jednak jego najnowsza książka „Umarli mają głos” to publikacja z zakresu literatury faktu. Marek Krajewski rezygnuje tym razem z klasycznej kryminalnej fabuły i łączy ją z wiedzą z zakresu medycyny sądowej.

Marek Krajewski fot: Filip Itoito & Solarewicz

Filolog klasyczny zostaje pisarzem kryminałów

Przyznaje, że musi napisać jedną książkę rocznie, by czytelnicy o nim nie zapomnieli. Swoje powieści wydaje z zegarmistrzowską precyzją – o sobie samym mówi, że jest pisarzem niezwykle zdyscyplinowanym, punktualnym, dokładnym i systematycznym. Kolejne powieści pisze w ośmiogodzinnym wymiarze pracy. Krajewski nie ukrywa, że gatunkową twórczość literacką traktuje w kategoriach rozrywki – książki swojego autorstwa zalicza do literatury popularnej.

Jednak miłośnicy rodzimego kryminału doskonale wiedzą, że książki autora „Władcy liczb” nasycone są treściami intelektualnymi. Wnikliwi czytelnicy kryminałów dostrzegą w postaciach Krajewskiego cechy bohaterów powieści Philipa Marlowe i francuskich czarnych kryminałów. Pisarz często odwołuje się do różnych dziedzin wiedzy – w tym między innymi do filozofii i matematyki. Nie bez znaczenia pozostaje także wykształcenie Krajewskiego. Tematem jego pracy doktorskiej była „Prozodia greckich zapożyczeń u Plauta”. Kierunkowe wykształcenie doskonale widać w książkach – zarówno Edward Popielski, jak i Eberhard Mock, są filologami klasycznymi zafascynowanymi starożytnością. Bohaterowie Krajewskiego cytują klasycznych poetów i filozofów, operują łacińskimi przysłowiami, interesują się językami starożytnymi, lubią grać w szachy.

Warto przypomnieć, że Krajewski zanim został pisarzem przez kilkanaście lat wykładał gramatykę łacińską na Uniwersytecie Wrocławskim. Karierę akademicką przerwał całkowicie w 2007 roku, by poświęcić się pisaniu kryminałów. Mimo że żałuje odejścia z uczelni, twórczość literacka dała mu więcej czasu i większą swobodę. Ma na swoim koncie już czternaście powieści i jak sam przyznaje pisanie sprawia mu prawdziwą przyjemność. Przez kolejne 11 lat planuje pisać kolejne kryminały, a następnie przejść do innego typu literatury. „Umarli mają głos” to pierwsza książka Krajewskiego, która wyłamuje się jego kryminalnej twórczości.

Na tropie polskich zbrodni

Już 14 maja ukaże się jego pierwsza książka z zakresu literatury faktu. Krajewski napisał ją wspólnie z wrocławskim medykiem sądowym Jerzym Kaweckim. Najnowsza publikacja „Umarli mają głos” to dwanaście historii opartych na autentycznych ekspertyzach medyczno-sądowych. Głównym bohaterem pozostaje Jerzy Kawecki, który odegrał kluczową rolę w ujęciu sprawcy, jego skazaniu lub uniewinnieniu. Ksiażka nawiązuje do zbrodni popełnionych w naszym kraju od lat 70. Są to zarówno morderstwa popełnione w afekcie, jak i szczegółowo zaplanowane zabójstwa, seksualne dewiacje i rytualne mordy.

Krajewski poznał Kaweckiego w 2004 roku, podczas swojej pierwszej wizyty w prosektorium. O swoich wrażeniach opowiada jako o doświadczeniu profesjonalisty – w wywiadzie przyznaje, że patrzył na zwłoki „beznamiętnym okiem fachowca”. Wszystko po to, aby w kolejnych książkach skorzystać z nowej anatomicznej wiedzy i stać się wiarygodnym autorem kryminałów. W książkach Krajewskiego odnaleźć można wiele makabry, szczegółowych opisów zwłok i zbrodni. „Umarli mają głos” łączą ścisłą wiedzę z zakresu medycyny sądowej z wymyśloną przez pisarza sytuacją dramatyczną. Krajewski po raz pierwszy porzuca charakterystyczny dla siebie kryminał retro, by przejść na trop autentycznych polskich zbrodni.

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


osiem + 1 =

Reklama