Pages Navigation Menu

„Słowa towarzyszyły mi odkąd pamiętam” – wywiad z Alicją Wlazło

„Słowa towarzyszyły mi odkąd pamiętam” – wywiad z Alicją Wlazło

Niepoprawna optymistka, dla której nie ma rzeczy niemożliwych. Nie poddaje w wątpliwość istnienia smoków, zwykła się nawet upierać, że w przeszłości udało jej się jednego oswoić. Pisanie towarzyszyło jej od zawsze, ale dopiero dwa lata temu zaczęła poważne prace nad debiutancką powieścią – poznajcie Alicję Wlazło!

 

 

Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z pisaniem?

Słowa towarzyszyły mi odkąd pamiętam. Najpierw poprzez książki czytane mi przez mamę, potem przez te, które pochłaniałam sama, aż przyszedł czas, gdy zapragnęłam spróbować sił w tworzeniu historii. Miałam dwanaście lat, kiedy podjęłam próbę napisania powieści kryminalnej. Oczywiście nie udało mi się zakończyć projektu – brakowało mi uporu oraz warsztatu. Później przyszedł czas na kreowanie poezji – rymowanej oraz białej, lecz to właśnie ten drugi typ podbił moje serce i trwa przy mnie do dzisiaj. Przez pewien czas prowadziłam także dziennik. Jednak mimo że przez te wszystkie lata coś tam sobie pisałam, dopiero na studiach, zafascynowana literaturą anglojęzyczną, zdałam sobie sprawę, że ja również mam historię do opowiedzenia. Chciałam sprawdzić, czy i ja potrafię zaczarować słowa tak, by kreowały świat według moich rozkazów. Czy kiedykolwiek, ktokolwiek zechce przeczytać moje książki? Czy sprawią przyjemność, czy też jedynie zirytują? Walcząc z wątpliwościami, a tym samym z samą sobą, zabrałam się za pisanie powieści fantastycznej.  Rok później powstał pierwszy szkic Mroku.

 

…który ukazał się na początku kwietnia tego roku. Jakie to uczucie trzymać w rękach własną książkę?

Nieziemskie! Nie wiem, czy cieszyłabym się równie mocno, gdybym wygrała na loterii! (śmiech) Fakt, że mogę nareszcie trzymać w dłoniach moje literackie dziecko, niezwykle motywuje, a jednocześnie obezwładnia, ponieważ jednocześnie nawiedzają mnie myśli: czy Mrok znajdzie zrozumienie wśród czytelników? Czy przekaz, jaki chciałam zawrzeć, nakreśliłam wystarczająco jasno i przejrzyście? I wreszcie: czy uda mi się rzucić zaklęcie na moich przyszłych czytelników? Jednak wszystkie te pytania tylko jeszcze bardziej mnie zmotywowały do dalszej pracy twórczej, tak samo jak pierwsze pozytywne opinie czytelników.

 

Alicja Wlazło - Mrok

Mrok to pierwsza część Zaprzysiężonych. Wiesz już, czy będzie to trylogia, czy seria?

Ha! I tu mnie masz! Prawdę mówiąc, ciężko jest mi odpowiedzieć na to pytanie. Cykl Zaprzysiężeni został rozplanowany na trzy księgi, jednak w miarę postępu prac oraz dodawania nowych wątków fabuła rozrosła się tak bardzo, że sądzę, iż stanęłam przed niełatwym zadaniem. Tym bardziej, że ciągle coś ulepszam i usprawniam w drugiej księdze. Sądziłam, że już na dniach przekażę ją w ręce wydawcy, a tu okazało się, że muszę dodać kolejny wątek. Dlatego też na chwilę obecną powstrzymam się od udzielenia jednoznacznej odpowiedzi, lecz zaznaczę, że materiału spokojnie wystarczy na pięć ksiąg.

 

Czy siadając do pisania Mroku, wiedziałaś, jakie będzie zakończenie, czy powstało dopiero w trakcie pisania?

Może nie w pierwszy miesiącu czy dwóch, ale po napisaniu kilku rozdziałów zakończenie przyszło do mnie samo. Napisałam je w 2015 roku i jak na razie nic nie wskazuje na to, by miało się zmienić. W sumie to nawet nie może! Wszak wokół niego kręci się cała fabuła, choć w pierwszej księdze nie jest to widoczne na pierwszy rzut oka.

 

Mrok jest skierowany raczej do czytelniczek czy mężczyźni też mogą po niego sięgnąć? Znasz już jakieś męskie opinie?

Nie lubię myśleć o książkach w kategorii skierowania ich do konkretnej płci. Ludzie są tak różni, że sądzę, iż wszystko zależy od tego, jakie powieści nas fascynują, czego w nich szukamy i czy lubimy sięgać po nowych autorów, czy też wolimy sprawdzonych ulubieńców. Jestem jednak świadoma, że Mrok siłą rzeczy znajdzie więcej czytelniczek niż czytelników – chociażby przez fakt, że jestem kobietą i patrzę na świat właśnie w kobiecy sposób. Dostrzegam jednak, że w kolejnych powieściach coraz bardziej przekraczam niewidzialną granicę pomiędzy ramami określającymi pisarza kobietę a pisarza mężczyznę. Może kiedyś osiągnę status pisarza, którego będą czytać wszyscy? To byłoby jak spełnienie najskrytszych marzeń.

Wracając jednak do sedna, jak najbardziej uważam, że mężczyźni również znajdą w Mroku coś dla siebie: wartką akcję, sporo walki, kilka bardziej pikantnych scen. Znam już dwie męskie opinie i obie są naprawdę pozytywne!

 

Alicja WlazłoŚwietnie. A jakie są Twoje dalsze plany wydawnicze? Kolejna część Zaprzysiężonych czy zaskoczysz nas czymś innym?

Czasem się zastanawiam, czy starczy mi życia, by napisać wszystko to, co mam obecnie zaplanowane. Ciężko określić, czy druga księga Zaprzysiężonych zostanie wydana jako moja druga powieść, ponieważ jeszcze nie oddałam jej do rąk wydawcy. W przeciwieństwie do innej powieści fantastycznej, tym razem typowego Young Adult fantasy. Nie dostałam co prawda jeszcze odpowiedzi odnośnie tej serii – a w tym przypadku również planuję co najmniej trzy tomy – ale jestem dobrej myśli. Natomiast jeżeli zdecydujemy się wydać najpierw inną książkę, nie ma problemu. Właśnie pracuję nad pierwszą częścią epickiej powieści fantasy, która wciąga mnie jak żadna z poprzednio tworzonych książek. Aż nie mogę się doczekać, by przedstawić wam jej bohaterów!

 

Pomówmy trochę o wenie – trochę z nią jak z jednorożcami. Uważasz, że istnieje naprawdę?

Na wenę patrzę odrobinę inaczej niż wszyscy. Lubię ją uosabiać. Wyobrażam sobie, że Wena jest duszą, niegdyś pisarsko niespełnioną, która nie zdążyła opowiedzieć własnych historii za życia i teraz nawiedziła mnie, żebym dokończyła jej dzieło, wzbogacając je o własne rozwiązania. Czasem odnoszę wrażenie, że stoi tuż przy mnie i wspiera, prowadzi niczym dziecko kroczące we mgle, bo ona już przez to przechodziła. Dla niej to nic wielkiego, a jej spokój przechodzi na mnie i dodaje sił oraz wiary w siebie. I tak, moja Wena istnieje naprawdę.

 

Jesteś absolwentką filologii angielskiej. Nie myślałaś o tym, żeby spróbować swoich sił w przekładzie literatury?

O, tak! Wiele razy! Jednak wiem, że na wszystko trzeba czasu, a ja mam go jak na lekarstwo. Gdybym zabrała się za to na poważnie, musiałbym w końcu wybrać, czy wolę pisać, czy przekładać. A w tej nierównej walce zawsze wygra pisanie, gdyż jego brak jest jak brak powietrza. Tym bardziej, że moi bohaterowie zwyczajnie by mnie rozszarpali, gdybym pewnego dnia powiedziała im, że już nie spiszę ich historii. Więc chyba nie mam wyjścia, skoro chcę jeszcze trochę pożyć. (śmiech)

 

No tak, nie warto ryzykować. A ile czasu poświęcasz na pisanie? Robisz to raczej z doskoku, czy korzystasz z rady Kinga i produkujesz po dziesięć stron dziennie? Alicja Wlazło

Chciałabym pisać regularnie, codziennie, chociaż przez krótki czas, jednak niestety nie potrafię tworzyć w ten sposób. Nie znaczy to jednak, że pisze wyłącznie z doskoku. Oprócz tego, że moje myśli stale krążą wokół obecnego projektu, kiedy już siądę do jego tworzenia, ciężko mnie oderwać od komputera. Poza tym czasem trzeba odpocząć, pójść na spacer, porysować, przeczytać dobrą książkę. Nauczyłam się już, że muszę sobie niekiedy odpuścić, szczególnie gdy widzę, że pisany właśnie przeze mnie fragment jest zwyczajnie słaby. Wczoraj przechodziłam dokładnie przez to samo. Napisałam dwa zdania i powiedziałam sobie: O, nie! Ta książka zasługuje na świetne zakończenie, a nie tylko przeciętne. I zamknęłam laptopa. Dziś już mam inne nastawienie i wiem, że jestem w stanie napisać tamtą scenę trzy razy lepiej. Choć ciągle się zastanawiam, czy to wystarczy? Dążę do nieosiągalnej perfekcji, co bywa irytujące, a zarazem wspaniałe – nigdy nie przestanę się rozwijać.

 

I właśnie tego nieustannego rozwoju Ci życzę! Na koniec powiedz, proszę, naszym czytelnikom, dlaczego powinni sięgnąć po Mrok.

Mrok jest powieścią wielowątkową, w której losy wszystkich bohaterów przeplatają się ze sobą, a ich historie uzupełniają. To historia o zmianach, o pokonywaniu problemów stawianych przez przewrotny los, a także dokonywaniu wyborów. Wyborów, które mogą kosztować życie. Laureen staje właśnie przed takim wyborem – zdecyduje się stanąć w obronie sprawiedliwości, czy może pozwoli, by pochłonął ją własny smutek? Jeżeli chcecie odbyć podróż w głąb ludzkich lęków, sprawdzić, co tak naprawdę oznacza kochać, albo czym różni się prawdziwe życie od wymuszonej egzystencji, zachęcam do sięgnięcia po Mrok. A może lubicie biżuterię? Po lekturze przekonacie się, że niektóre błyskotki mogą zmienić życie w najbardziej przewrotny sposób!

 

Po takiej zachęcie nie pozostaje wam nic innego, jak sięgnąć po debiutancką powieść Alicji.

Dziękuję za rozmowę!

 

Zdjęcia pochodzą ze zbiorów autorki

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


+ cztery = 13

Reklama