Pages Navigation Menu

„W humorystycznej fantastyce czuję się najlepiej” – wywiad z Mileną Wójtowicz

„W humorystycznej fantastyce czuję się najlepiej” – wywiad z Mileną Wójtowicz

Upłynęło sporo lat od premiery Pani ostatniej książki. Jak długo powstawało Post Scriptum? Czy dopiero niedawno reaktywowała się Pani jako pisarka, czy pisała je Pani powolutku przez te wszystkie lata?

 

Post Scriptum powstawało ok. pół roku, zaczęłam je pisać w lecie 2017. Wcześniej, podczas mojej, nazwijmy to: „przerwy twórczej”, powstało kilka opowiadań, ale nie skupiałam się na pisaniu.

 

Po raz kolejny zaserwowała nam Pani niesamowicie humorystyczną i sympatyczną powieść. Czy humoru możemy spodziewać się zawsze w pakiecie z Mileną Wójtowicz?

 

Może nie zawsze, ale bardzo często. Zdarzyło mi się kilka tekstów poważniejszych, ale w humorystycznej fantastyce czuję się najlepiej.

 

Post ScriptumPiotr trudni się coachingiem. Jego zawód jest przyczyną o wiele większej ilości komicznych sytuacji niż zajęcie Sabiny, która jest bhpówką. Jaki ma Pani stosunek do prywatnie? Skończyła Pani coaching w biznesie (nawet nie wiedziałam, że jest taki kierunek), ale czy sądzi Pani, że jeśli nie jest się Mateuszem Grzesiakiem, można zarabiać w Polsce na byciu coachem?

 

A tak się starałam, żeby wyszło mniej więcej po równo komizmu na oboje bohaterów… Jeśli chodzi o mój prywatny stosunek do coachingu – lubię, korzystam, oczywiście przy założeniu, że to jest coaching racjonalny, w rozsądnych dawkach i poparty psychologią, a nie coś, co w internecie dorobiło się miana „kołczingu”. Zdobyte podczas studiów wiedza i umiejętności przydają mi się bardzo w pracy, zwłaszcza przy szkoleniach i rozmowach z pracownikami.

Jeśli chodzi o pytanie numer dwa: nie mam pojęcia, bo nie jestem i nigdy nie zamierzałam być coachem w ścisłym słowa tego znaczeniu. Coaching wybrałam ze względu na to, że chciałam rozwinąć kompetencje przydatne w pracy  w dziale personalnym.

 

Główni bohaterowie Pani książki, Piotr i Sabina, darzą się szczerą, platoniczną miłością. Uważa Pani, że taka platoniczna miłość między mężczyzną a kobietą jest możliwa? Czy oboje muszą być do tego nienormatywni?

Wszystko jest możliwe, zwłaszcza, jeśli chodzi o ludzkie emocje. Wychodzę z założenia, że każda relacja jest inna i to, jaka jest i będzie, zależy tylko od osób w nią zaangażowanych. W przypadku Piotra i Sabiny to jest przyjaźń, akceptacja i wsparcie, na tak głębokim poziomie, że można to już nazwać miłością.

 

Jak wiele jest Pani w Sabinie? Macie ze sobą wspólnego coś więcej niż to, że obie zajmujecie się bhp?

 

Dużo mniej niż bym chciała, bo metabolizm Sabiny przyjęłabym od razu, chętnie i nawet ze wszystkimi przyległościami. Możliwe, że podobnie reaguję na lekceważenie zasad bezpieczeństwa pracy.

W jakimś stopniu coś ze mnie jest w każdym z moich bohaterów, powstali w końcu w mojej głowie.

 

fot. Robert A.Mason

fot. Robert A. Mason

W biogramie załączonym w książce możemy przeczytać, że jest Pani tłumaczką nieaktywną. Jak to się stało, że zrezygnowała Pani z przekładania fantastyki? I czy jest szansa, że jeszcze się Pani reaktywuje?

 

Zrezygnowałam, bo nie byłam w stanie pogodzić tłumaczenia z pracą na pełen etat. Wybrałam etat i tego nie żałuję, reaktywować się w zakresie tłumaczeń literackich nie zamierzam, chociaż tłumaczenie książek było bardzo ciekawym zajęciem. Wystarczy mi reaktywacja pisarska.

 

Post Scriptum przypominało mi klimatem powieści moich ulubionych rosyjskojęzycznych autorek: Olgi Gromyko, Aleksandry Rudej, Kariny Pjankowej. Czy to przypadek, czy Pani również czytuje fantastykę zza wschodniej granicy?

 

Czytałam kiedyś książki Gromyko i Rudej, ale było to na tyle dawno, że szczegółów sobie nie przypomnę. Ewentualne podobieństwo wynika raczej z tego, że wymienione panie i ja wpisujemy się w ten sam nurt humorystycznego urban fantasy osadzonego w realiach słowiańskich. Obecnie fantastyki czytuję niewiele, gdy mam czas na lekturę, to sięgam po kryminały albo książki popularnonaukowe.

 

Z wielką przyjemnością czytałam o perypetiach Sabiny, Piotra i spółki. Czy jest szansa, że powstanie dalszy ciąg ich przygód?

 

Jest i to bardzo duża. Mam pomysł na następną powieść osadzoną w świecie brzeskich nienormatywnych, ale pierwsze w kolejce do napisania są trzecie Wrota.

 

1 komentarz

  1. Według mnie ta książka jest fantastyczna, jedna z lepszych ostatnio wydanych przez wydawnictwo Jaguar (razem ze „Spętanymi przeznaczeniem” 🙂 )

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


7 × pięć =

Reklama