Pages Navigation Menu

„Ałtorką będę zawsze, bez względu na liczbę książek czy nagród na koncie” – wywiad z Martą Kisiel

„Ałtorką będę zawsze, bez względu na liczbę książek czy nagród na koncie” – wywiad z Martą Kisiel

Najnowsza powieść „Toń” jest zdecydowanie najmroczniejszą i najpoważniejszą książką w Pani dorobku. Co skłoniło Panią do takiej zmiany klimatu? Czy to mroczna historia Wrocławia, w którym toczy się akcja, sprawiła, że i książka wyszła mroczna?

Nie do końca jest to wina historii mojego miasta. Zamierzałam napisać książkę podobną klimatem i ciężarem do „Nomen omen”, a przecież już tam wprowadziłam całkiem sporo poważniejszych wątków i scen. W „Toń” poszłam krok dalej, aczkolwiek nie kryję, że o ile samą fabułę, z bohaterami mocno uwikłanymi w rodzinne tajemnice, wymyśliłam z rozmysłem, o tyle sam nastrój mnie zaskoczył. Miało być lekko, jak zwykle, tymczasem tekst nagle mi zboczył w zupełnie innym kierunku. Kierunku, który bardzo mi się spodobał. Tej historii tych bohaterów nie dało się napisać inaczej.

Bohaterki Pani książki, siostry Stern, różnią się jak niebo i ziemia. Niska, pulchna blondynka o wybuchowym charakterze i wysoka, wiotka, pedantyczna brunetka – Dżusi i Eleonora. Jest też Klara, ich ciotka, kobieta-legenda. Którą z panien Stern polubiła Pani najbardziej? Moją faworytką została najmniej oczywista Klara.

Lubię wszystkie trzy, każdą z innego powodu. Każda na swój sposób intryguje, ale pełnię swych możliwości prezentują dopiero wtedy, kiedy są razem, w tarciu. Wtedy idą iskry.

Wiele osób zwraca uwagę na piękną okładkę powieści „Toń”. Mnie zaintrygował też brak opisu z tyłu. Krótką notkę możemy tylko znaleźć na skrzydełku. To Pani pomysł?

Taki był zamysł wydawcy. Tomek Majewski, autor okładki „Toń”, nieoczekiwanie zaproponował dwie ilustracje i nikt nie umiał zdecydować, którą z nich odrzucić — wydawca postanowił więc wykorzystać obie, a notkę przesunąć na skrzydełka, by nic nie odciągało uwagi od dzieła Tomka. Od siebie dodam, że okładka „Pierwszego słowa”, które ukaże się w październiku, jest równie piękna, jeśli nie piękniejsza. Tomek cudownie czuje to, co gra mi w duszy, i potrafi przełożyć to na zachwycające obrazy, dokładając mnóstwo własnego talentu i wrażliwości. Mam nadzieję, że niedługo jego prace będą się cieszyły wśród czytelników taką samą rozpoznawalnością i estymą co okładki Piotra Cieślińskiego.

Podczas tegorocznego Polconu otrzymała Pani Nagrodę im. Janusza A. Zajdla za 2017 rok w kategorii „opowiadanie”. Czy z tą nagrodą poczuwa się już Pani do bycia autorką zamiast ałtorką?

O, nie, ałtorką będę zawsze, bez względu na liczbę książek czy nagród na koncie. W tym określeniu nie chodzi o umniejszanie dokonań czy znaczenia — przynajmniej w moim osobistym odczuciu — lecz o pielęgnowanie świadomości, że przede mną ciągle dużo pracy, dużo wyzwań, że nie ma co spoczywać na laurach.

fot. Malwina Musialska

Słyszałam, że planuje Pani powieść o… Mickiewiczu. Skąd taki pomysł i jak idą prace nad książką?

Pomysł wypłynął przy powstawaniu „Nomen omen”, a dokładnie sceny, w której Bartek cytuje Mickiewiczowskiego „Upiora”. Tknęło mnie wówczas, jak wielką wiedzę na temat istot nadprzyrodzonych, demonicznych dysponował szanowny wieszcz i jak ciekawie można by to wykorzystać. Wzięłam się do researchu, spisałam obszerny konspekt — a mówiąc obszerny, mam na myśli 52 strony drobnym maczkiem. Tak jest, pięćdziesiąt dwie. Zaczęłam nawet pisać, po czym uznałam, że wychodzi mi z tego książka dla polonistów, a nie dla ludzi, dlatego zarzuciłam pomysł na pewien czas. Ostatnio jednak coraz głośniej o sobie przypomina, również głosami czytelników, którzy ani myślą mi odpuścić.

Chyba wszyscy, którzy przeczytali „Toń”, liczą na ciąg dalszy. W ich i swoim imieniu zapytam więc: kiedy możemy się go spodziewać?

Do bezpośredniej kontynuacji planuję zasiąść z początkiem przyszłego roku, gdy już skończę trzecie „Dożywocie”, natomiast dwie powieści o siostrach Bolesnych, dopełniające cykl wrocławski, to raczej melodia nieco dalszej przyszłości. Zwłaszcza że kusi mnie coraz bardziej, by rozbić tę historię na tomy trzy…

 

Zdjęcie główne: fot. Marta Żurawska

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


9 − = cztery

Reklama