Pages Navigation Menu

Wywiad z Krystyną Mirek

Wywiad z Krystyną Mirek

Zachęcamy do lektury wywiadu z Krystyną Mirek – autorką powieści obyczajowych. 26 sierpnia ukazała się jej najnowsza książka, pierwszy tom sagi rodzinnej „Szczęśliwy dom”.

„Szczęśliwy dom” to pierwsza część nowego cyklu „Jabłoniowy sad”. W przygotowaniu są „Rodzinne sekrety”, a całość według planu ma być trzyczęściową sagą rodzinną. Jak pisało się Pani najnowszą powieść? Na Pani blogu można przeczytać, że to książka, która kosztowała Panią najwięcej trudu. Dlaczego to Pani najpoważniejszy literacki projekt?

Może nie najpoważniejszy, ale z pewnością mocno wymarzony. Długo się nad tym projektem zastanawiałam, rysowałam wykresy, zbierałam notatki. Od lat dopieszczałam sobie w myślach ten pomysł. Potem opowiedziałam o nim wydawcy, spodobał się i dostałam naprawdę dobre warunki czasowe i wszelkie inne, by zabrać się do pracy. Miała to być moja dziewiąta książka, problemów nie przewidywałam. Tymczasem w trakcie pojawiły się kłopoty. Jedna wersja za drugą lądowały w koszu. Czas płynął, książki nie było. Napisałam ją w końcu, ale kosztowało mnie to sporo sił i nie umiałam ocenić, czy ta ostateczna wersja spodoba się Czytelnikom. Bardzo dobre recenzje, które od dnia premiery zewsząd płyną, naprawdę w tym przypadku są dla mnie szczególnie ważne. Jestem wdzięczna za każde życzliwe słowo, bo te opinie stawiają mnie znów na nogi i dają siły do dalszego pisania.

Rodzina Zagórskich i dom wśród jabłoni – czy mają swoje odpowiedniki w rzeczywistości?

Nie wzorowałam się na żadnym konkretnym budynku ani rodzinie. Ale jednocześnie ten dom jest takim miejscem, które wielu z nas dobrze zna. Z dzieciństwa, marzeń, własnego życia. Podobnie jest z rodziną Zagórskich. Stworzyłam tych bohaterów w wyobraźni, ale Czytelnicy piszą w recenzjach, że mają wrażenie, jakby ich znali, że to ich życie, historia, problemy, radości.

Bardzo mi na tym zależało, żeby w domu położonym wśród jabłoni, każdy mógł się rozgościć i wśród bohaterów w różnych wieku oraz o odmiennych doświadczeniach i charakterach znalazł kogoś, z kim mógłby się zaprzyjaźnić, kibicować mu i towarzyszyć w życiowych zmaganiach.

„Szczęśliwy dom” zarekomendowała Małgorzata Kalicińska. Czy polskie pisarki są dla Pani inspiracją?

Na pewno są bardzo życzliwymi osobami. Zaczynałam od zera. Nikogo w tym środowisku nie znałam. Wspinałam się krok po kroku na stromą górę, a te osoby, które znajdowały się wyżej, od początku wyciągały do mnie ręce, żeby pomóc. Pisały recenzje na blogach, polecały nowości na swoich stronach. Moją trzecią książkę, od której tak naprawdę zaczęła się pisarska przygoda poleciła Katarzyna Enerlich, potem następne Magdalena Kordel, Magdalena Witkiewicz, a ostatnią Małgorzata Kalicińska. Wszystkie panie zrobiły to bezinteresownie z czystej życzliwości.

Jestem im za to bardzo wdzięczna.

Która Pani powieść należy do najbardziej osobistych i którą najbardziej lubi?

Zawsze najbardziej lubię tę, która właśnie powstaje.

Prowadzi Pani „Kobiece oblicze zarządzania czasem”. Czy może Pani powiedzieć coś więcej o tym projekcie? Jak dużo kobiet skorzystało z Pani rad?

Pomysł warsztatów pojawił się z dwóch powodów. Po pierwsze w prawie każdym wywiadzie, na spotkaniach autorskich, a także w prywatnych rozmowach wciąż pada pytanie: jak ja to wszystko godzę? Prowadzenie domu, wychowywanie czwórki dzieci, tworzenie powieści, kiedyś jeszcze pracę w szkole. Ponieważ prawdziwa odpowiedź jest zbyt złożona, by ją zmieścić w kilku zdaniach, postanowiłam zrobić to w formie warsztatów. Po drugie, kiedy zaczęłam w swoim życiu wprowadzać zmiany i pierwszy raz poczułam ich skutki, było to tak niezwykłe doznanie, że postanowiłam, iż będę się dzielić doświadczeniem z innymi kobietami, żeby i one mogły spróbować.

Na spotkania przychodzi średnio około trzydziestu osób. Często są wśród nich mężczyźni, bo choć mowa tu o kobiecych metodach organizacji czasu to zasady są uniwersalne.

Otrzymałam też propozycję wydania poradnika na podstawie materiałów z warsztatów od jednego z największych polskich wydawnictw. Książka zapewne się ukaże, ale dopiero, kiedy zakończę bieżące projekty.

3 września odbyło się spotkanie autorskie w Krakowie. Co może powiedzieć Pani o swoich czytelnikach, a co w tych rozmowach jest istotnego dla Pani?

Czytelnicy zawsze byli dla mnie najważniejsi. Nigdy nie pisałam do szuflady, zawsze z myślą, że opowieść do kogoś dotrze i to ważne, żeby była dla niego źródłem dobrych przeżyć. Odpoczynkiem, rozrywką, ale też wymianą życiowych spostrzeżeń, doświadczeń, sposobów na radzenie sobie w ciężkich chwilach.

Spotkania z Czytelnikami bardzo lubię i, na ile pozwalają mi domowe obowiązki, staram się przyjmować zaproszenia. Mam wyjątkowych Czytelników. Zawsze sala pełna jest otwartych, sympatycznych, życzliwych osób. Ponieważ piszę dla Czytelników, uważnie słucham ich głosu. Staram się wzmacniać te elementy, które są dla nich ważne, a błędy, w miarę możliwości, korygować.

Ukończyła Pani polonistykę i pracowała jako nauczycielka. Jak wspomina Pani ten etap w życiu? Czy studia wpłynęły na twórczość literacką, zainspirowały do pisania powieści?

Bardzo lubiłam swoją pracę w szkole. Kiedy studiowałam polonistykę, wokół mnie wiele osób mówiło, że chcieliby zostać pisarzami, ja zawsze chciałam być nauczycielką. Gdyby nie ta miłość do zawodu, dawno zajęłabym się pisaniem powieści, bo pierwszą propozycję wydawniczą dostałam tuż po ukończeniu studiów. Ale nie potraktowałam jej poważnie, bo wydawało mi się, że to zbyt piękne, żeby mogło być prawdziwe.

Jakie ma Pani dalsze plany literackie?

Wciąż jeszcze pracuję nad następnym tomem sagi. Kolejne pomysły na powieści już się dobijają do drzwi wyobraźni. Sądzę, że rok 2016 będzie dla mnie przełomowy. Gdzieś tam na horyzoncie powoli widzę cel, do którego zmierzam już od czterech lat.

Pracowała Pani z innymi polskimi autorkami przy projekcie wspólnej książki „Cicha 5”. Jak wspomina Pani to doświadczenie i czy myślała Pani o innej współpracy?

To był bardzo ciekawy projekt, jestem wdzięczna wydawnictwu za zaproszenie do udziału w nim. Chętnie podejmuję się realizacji takich nietypowych pomysłów. Nie każde zaproszenie przyjmuję, ale zawsze z ciekawością przyglądam się nowym propozycjom. Lubię przygody, także w pracy.

Jak zachęciłaby Pani ludzi do czytania polskiej literatury? Jakie polskie książki czyta Pani najchętniej?

Literatura polska powoli zaczyna bronić się sama. Obserwuję rynek wydawniczy od lat. Jeszcze nie tak dawno wydawcy prawie nie mieli działów z polską literaturą, zwłaszcza popularną. Ukazywały się prawie wyłącznie obce tytuły. Potem nagle zaczęło się to zmieniać. Dzisiaj właściwie każde wydawnictwo mocno stawia na rodzimą twórczość. Mamy świetną tzw. literaturę wysoką, nagradzaną prestiżowymi nagrodami w Polsce i za granicą, bardzo dobre kryminały, fantastykę i literaturę obyczajową. Każdy może wybrać, to co lubi i w danym momencie życia najbardziej odpowiada jego potrzebom.

Zachęcam do czytania dzieł polskich twórców. Naprawdę mamy z czego być dumni.

Kwestionariusz Krystyny Mirek:

MOTTO ŻYCIOWE:
Póki życia, póty nadziei.
ULUBIONY BOHATER POWIEŚCIOWY: To chyba dla każdego miłośnika książek jedno z najtrudniejszych pytań. Nie potrafię wskazać jednego.
PIERWSZA PRZECZYTANA KSIĄŻKA/ KSIĄŻKI Z DZIECIŃSTWA: ,,Dzieci z Bullerbyn” Astrid Lindgren ,,Wiersze” Jana Brzechwy
ULUBIONE KSIĄŻKI: ,,Hobbit” za tak wiele możliwych sposobów odczytania. ,,Mały Książę”, ponieważ w tej niewielkiej książeczce mieści się ogrom życiowej wiedzy i mądrości.
POLSKI PISARZ, KTÓREGO CENIĘ TO… m.in. Andrzej Sapkowski za serię o Wiedźminie Geralcie. To tak dobrze skonstruowana opowieść, że nawet sam autor nie zdołał tej sztuki powtórzyć raz jeszcze.
NAJWAŻNIEJSZA POLSKA KSIĄŻKA OSTATNIEJ DEKADY: nie potrafię wskazać jednej. Sporo było dobrych, a literatura jest w tym momencie tak zróżnicowana, że wiele zależy od kryteriów, jakie się stosuje przy ocenie. A może takiej książki wciąż nie ma i czekamy, aż pojawi się autor, który odpowie na najważniejsze pytania naszych czasów.
GDYBYM BYŁ(A) INNYM PISARZEM/PISARKĄ, CHCIAŁ(A)BYM BYĆ AUTOREM…
Nie wiem, chyba wolę, mimo wszystko, pozostać sobą
AKTUALNIE CZYTAM… sporo różnego rodzaju poradników.
KSIĄŻKA PAPIEROWA CZY E-BOOK?
Lubię książki papierowe, ale nie mam nic przeciwko e-bookom, są sytuacje, w których dobrze się sprawdzają.
PISZĘ, PONIEWAŻ… to wymarzone zajęcie. Fikcyjne światy zawsze mi towarzyszyły, teraz mogę je przelewać na papier. Dla mnie w pisaniu wszystko jest fascynujące: tworzenie opowieści, kontakt z Czytelnikami, wyzwania, z jakimi trzeba się mierzyć, żeby w tym trudnym zawodzie zaistnieć.
GDYBYM NIE ZOSTAŁ/A PISARZEM/PISARKĄ, BYŁ(A)BYM… zapewne nadal nauczycielką, bo bardzo lubiłam swój zawód.
GDY PISZĘ… muszę wyłączyć dostęp do sieci
INSPIRUJĘ SIĘ… Nigdy nie wiem, w jakich okolicznościach pojawi się iskra, która pobudzi wyobraźnię. Może to być słowo, obraz, czyjś gest, muzyka, element krajobrazu. Prawie wszystko.
RYTUAŁY (w trakcie pisania) lubię świeże kwiaty, na które w chwili znużenia mogę rzucić okiem, mam obok biurka na regałach dobre powieści, żeby sobie stawiać ambitne cele. Na biurku mnóstwo karteluszków, z zapisanymi w różnych okolicznościach pomysłami oraz kilka kubków: z kawą, wodą, herbatą, sokiem. Energię czerpię ze słońca, piszę w bardzo jasnym pomieszczeniu, oraz z czekolady.
MOIM (literackim) MARZENIEM JEST… uchwycenie i przelanie na papier pięknej i mądrej powieści, która, mam wrażenie, jest na wyciągnięcie dłoni, a wciąż nie mogę w pełni jej napisać.

Zobacz książki Krystyny Mirek:

Krystyna Mirek - Szczęście all inclusiveKrystyna Mirek - Francuska opowieśćKrystyna Mirek - Szczęśliwy domKrystyna Mirek - Podarunek

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


trzy − = 2

Reklama