Pages Navigation Menu

Wywiad z Iwoną Wiśniewską, autorką książki „Ona ma siłę”

Wywiad z Iwoną Wiśniewską, autorką książki „Ona ma siłę”

Zapraszamy do wywiadu z Iwoną Wiśniewską, autorką książki „Ona ma siłę”. Jest to jej debiut literacki jednak autorka ma już spore grono wiernych czytelniczek, które od ponad trzech lat regularnie czytają bloga onamasile.com.

Twój blog otrzymał specjalne wyróżnienie w konkursie BLOG ROKU 2012 organizowanych przez Onet.pl. W uzasadnieniu możemy przeczytać „(…) za czarowanie zwykłej szarej codzienności; za znajdywanie piękna w każdym dniu, który przeżywamy; za styl, klasę i entuzjazm”. Czytając Twoją książkę nie sposób się z tym nie zgodzić. Potrafisz w niezwykle urzekający sposób pisać o rzeczach z pozoru błahych, o takich które w życiu codziennym, w natłoku obowiązków często nam gdzieś umykają. Skąd czerpiesz inspirację do swoich tekstów?

Iwona Wiśniewska: Z życia codziennego przede wszystkim. Z usłyszanych opowieści. Z rozmów z przyjaciółmi. Z emocji których doświadczam w różnych sytuacjach i które nie dają mi spokoju. Gdy je „wypiszę”, staję się spokojniejsza.

Uważam, że najważniejsze rzeczy które dzieją się w naszym życiu, to te najprostsze chwile, których doświadczamy na co dzień. Na liście priorytetów są one często traktowane drugorzędnie. Ja najbardziej lubię pisać właśnie o tej zwykłości która mnie otacza, a którą jestem pewna, że na starość będę wspominać intensywniej niż pieniądze, karierę, i cały ten dzisiejszy splendor.

Trudno znaleźć na rynku wydawniczym książkę, która byłaby choćby odrobinę podobna do Twojej. Piszesz w niezwykle charakterystyczny sposób, czytając Twoje teksty można odnieść wrażenie, że piszesz emocjami. Skąd wziął się pomysł na tak niezwykle refleksyjny styl pisania?

Iwona Wiśniewska: Nie zastanawiałam się nad tym. Siadam i piszę co mi serce dyktuje. Wielokrotnie słyszałam że piszę sercem. Ale ze mną to jest tak, że ja również żyję sercem, myślę sercem (choć staram się w to włączyć też i rozum 🙂 ), podejmuję decyzje sercem. Taka jestem. Dlatego nigdy nie trzymają się mnie pieniądze bo mam tysiące pomysłów, takich które dają szczęście a niekoniecznie są przemyślanym planem biznesowym. Mój mąż ma ze mną ciężko.

Twoja książka podzielona jest na następujące rozdziały: Czas i przemijanie, Szczęście, Ona i On, Przyjaźń, Rodzina, O rzeczach trudnych, Siła i Prawdziwa historia. Piszesz w nich o bardzo osobistych sprawach, o relacjach ze swoimi bliskimi o tym co Cię wzrusza i cieszy, a czego się boisz. Czy nigdy nie miałaś oporów przed pisaniem w tak bezpośredni sposób o swoim życiu?

Iwona Wiśniewska: Czasem takie opory mam. Ale po krótkiej analizie zawsze stwierdzam, że skoro mam ochotę o tym napisać to powinnam napisać. Mam gdzieś wytyczone granice, których nie przekroczę, ale też o wielu rzeczach potrafię mówić otwarcie. Podobnie jest ze mną w życiu. Jestem otwarta, dużo mówię, opowiadam, wzruszam się publicznie, głośno płaczę i głośno się śmieję. Tak też i na blogu i w książce, piszę o tym o czym nie miałabym problemu komuś opowiedzieć. Są jednak tematy, których nie poruszę nigdy.

Chciałabym jednak zaznaczyć, że książka nie jest w 100% odzwierciedleniem mojego życia. Są w niej też historie ludzkie, które mnie w jakiś sposób poruszyły, nawet jeżeli piszę o nich w pierwszej osobie. Jest ich niewiele, chyba 3 czy 4.

Dzieląc się swoimi przemyśleniami i poglądami przed tysiącem czytelniczek na blogu narażasz się również na konfrontację z osobami, które się z Tobą nie zgadzają, które mają zupełnie inny pogląd na dane kwestie. Jak radzisz sobie w sytuacjach gdy ktoś zostawia komentarz lub pisze do Ciebie maila, w którym krytykuje Twoje podejście do życia i jest on napisany w formie tak zwanego „hejtu”?  Czy w ogóle zdarzyły Ci się takie sytuacje?

Iwona Wiśniewska: Dziwne byłoby gdyby jakikolwiek blog był odbierany w 100% pozytywnie. Każdy z nas jest inny, ma inne podejście do życia, inaczej odbiera różne przytrafiające mu się sytuacje. Ta sama sytuacja dla jednej osoby może być powodem do łez a dla innej do radości. Podobnie tematy które poruszam na blogu, i sposób w jaki je opisuje mogą wydawać się komuś śmieszne czy wręcz głupie. Szanuję to. Każdy ma prawo po swojemu przeżywać własne życie. Jednak nikt nie ma prawa wypowiadać swojego zdania w sposób niegrzeczny, wulgarny czy ubliżający innym. Tego nie toleruję na swoim blogu. To miejsce ma być przyjemnym kawałkiem przestrzeni dla ludzi którzy mają ochotę spędzić czas z moimi słowami. Jeżeli ktoś po przeczytaniu kilku zdań stwierdza że blog nic nie wnosi w jego życie, powinien opuścić moją stronę. Po co stwarzać sytuacje w których obie strony odczuwają negatywne emocje? Poza tym taki hejter i tak nie przemówi mi do rozumu, nie zmieni mojego podejścia do życia, nie spowoduje że przestanę pisać czy kupować drogie buty. Mam swoje zdanie odnośnie życia, swoje wartości. Takie dyskusje nie mają sensu i staram się w nie angażować.

Jednak większość negatywnych wypowiedzi odnośnie bloga, mojego stylu pisania, czy mojej osoby, jeżeli nie są wulgarne, pozostawiam. Wypowiedzi hejterskie, które ubliżają komukolwiek, usuwam natychmiast. Ale takie zdarzają się u mnie niezwykle rzadko.

W książce zostało opublikowanych kilka niezwykle pięknych i wzruszających komentarzy Twoich czytelniczek. Rozumiem, że to jednak głównie kobiety czytają Twojego bloga i to głównie do nich adresowana jest również Twoja książka. Zastanawiam się jednak czy wśród Twoich czytelników są także jacyś mężczyźni, czy masz może takie informacje?

Iwona Wiśniewska: Rzeczywiście mój blog czytają głównie kobiety. Jednak dostałam kilka komentarzy od mężczyzn. Myślę jednak że Ci którzy mnie odwiedzają, zazwyczaj mają na celu zrozumienie własnych kobiet. Mój mąż się do nich również zalicza 🙂

Czy zawsze marzyłaś o napisaniu książki, czy może namówiły Cię do tego Twoje czytelniczki, które już od dłuższego czasu dopytywały się o to kiedy wreszcie będą mogły przeczytać Twoje teksty wydane w formie papierowej?

Iwona Wiśniewska: O napisaniu książki  marzyłam już w dzieciństwie. Od zawsze wiedziałam, że kiedyś taka książka powstanie. Nie byłam jednak do końca na nią gotowa. I tak minęło 30 lat a ja pozostawałam wciąż z niespełnionym marzeniem w głowie. Wtedy postanowiłam pisać bloga. To było takie koło ratunkowe. Ale to nie blog zmobilizował mnie do napisania książki, i nawet nie odwieczne marzenia, ale właśnie czytelnicy. Ich opnie, komentarze zapierające dech w piersiach, bezgraniczna wiara we mnie …  właśnie to pozwoliło mi uwierzyć, że moje marzenia są na wyciągnięcie ręki.

Czy myślałaś kiedyś o napisaniu fikcji literackiej, na przykład o powieści dla kobiet? Czy odnalazłabyś się w takim gatunku literackim?

Iwona Wiśniewska: Myślałam. Nie jestem pewna czy podołałabym takiemu zadaniu. Powieść powinna być dobrze skonstruowaną historią, która porywa czytelnika. Nie sądzę żebym odnalazła się w takim gatunku literackim. Umiem pisać o uczuciach, wyrażać w tekstach emocje. Ale wymyślać sytuacje, dialogi i układać je w sensowną całość, to wielka sztuka. Wydaje mi się to bardzo trudne. Ale nigdy nic nie wiadomo. Może kiedyś.

Wiele osób mogłoby odnieść wrażenie, że potrafisz pisać w tak wyjątkowy sposób o tych wszystkich drobnych rzeczach, które tworzą naszą codzienność bo masz czas na to aby je dostrzec i docenić. Jednak wiem doskonale, że nic bardziej mylnego ponieważ na co dzień jesteś mamą trzech córek, pomagasz mężowi w prowadzeniu dwóch firm, jesteś blogerką  a teraz również pisarką. W jaki sposób udaje Ci się łączyć te wszystkie role i dostrzegać wartość tych drobnych rzeczy, które jednak przez większość są pomijane i jak udaje Ci się jeszcze przy tym wygospodarować czas na pisanie o nich?

Iwona Wiśniewska: Kiedyś nie było dla mnie jasne, co jest najważniejsze w życiu. Dorastałam, dojrzewałam, próbowałam ugryźć świat z różnych stron. Przeszłam przez wiele prób odnalezienia szczęścia. Ale doszłam do wniosku, że to co najważniejsze i najcenniejsze miałam tuż pod własnymi stopami. Ten niewielki skrawek świata który do mnie należy. Mój dom, rodzina, ogródek, kawa z bitą śmietaną, bieganie na bosaka po mokrej trawie, występy szkolne moich dzieci.. drobiazgi. To przede wszystkim dzieci pokazały mi jak wygląda świat gdy zwróci się na niego uwagę, gdy przyjrzy mu się z różnych perspektyw.

W codziennej pogoni, często brakuje nam czasu na celebrowanie tych drobnych rzeczy. Za dużo „poważnych” mamy na głowie. Jednak jestem pewna że po latach, jak będziemy już odpoczywać na emeryturze, te codzienne najzwyklejsze chwile będą tymi, które wywołają najpiękniejsze uczucia w naszych sercach. Nie zawsze udaje mi się ta trudna sztuka doceniania. Ale staram się bardzo każdego dnia utrzymać zdrowy balans między tysiącem rzeczy, które próbuję na co dzień ogarnąć. Nie zawsze wychodzi. Ale pracuję nad tym intensywnie.

W komentarzach Twoich czytelniczek na blogu często można przeczytać, że Twój sposób pisania i patrzenia na świat i na życie daje im siłę i inspirację. Skąd ty czerpiesz swoją siłę?

Iwona Wiśniewska: Z rodziny. Z tego co mogę przy nich odczuwać. Ale również z własnego wnętrza, które udało mi się „dopracować”. Bardzo dużo dało mi poznanie samej siebie, uświadomienie sobie kim jestem i w którą stronę chcę podążać w życiu, i że to co na ten temat myślą inni, nie ma znaczenia. Bo to MOJE życie i najważniejsze jest to co ja myślę. Przestałam szarpać się w dążeniach, często takich by zadowolić innych, a zaczęłam zadowalać samą siebie. Zrobiło mi się ze sobą dobrze. I to daje mi niewyobrażalnie wielką siłę. I poczucie własnej wartości.

Jak wyobrażasz sobie siebie za 10 lat, czy nadal będziesz prowadzić bloga czy może jednak poświęcisz się już tylko pisaniu książek?

Iwona Wiśniewska: Za 10 lat to ja będę prawie pięćdziesięcioletnią panią! Nie wybiegam tak daleko w przyszłość. Wiem, że chcę pisać i podejrzewam że wciąż będę. Od bloga rozpoczęła się cała moja pisarska historia. Myślę, że będzie on nadal częścią mojego życia.

Czytając notkę o autorce umieszczoną na okładce książki możemy się z niej między innymi   dowiedzieć, że uwielbiasz podróżować, zwiedzać nowe miejsca,  spędzać wieczory grając w chińczyka z córkami i objadać się włoskimi deserami. Czy to właśnie jest Twój ulubiony sposób spędzania wolnego czasu?

Iwona Wiśniewska: Zdecydowanie tak. Podróże tylko w pewnym stopniu są dla nas formą wypoczynku, bo głównie są możliwością poznawania świata.  Nawet gdy jedziemy kolejny raz do Disney World to organizujemy sobie ten czas w taki sposób, żeby coś nowego za każdym razem  na Florydzie zobaczyć. Przemycić trochę wiedzy do głów naszych dzieci. Wszędzie ciągniemy ze sobą dzieci.. Nie potrafię zwiedzać bez nich. Nie potrafię odebrać im możliwości poznawania cudów naszej planety. Nie potrafię bez nich cieszyć się światem. To pewnie niezdrowe.. ale cóż, tak mam. Najlepiej spędzam czas gdy mam wszystkich obok. Czy to na wakacjach czy w domu. Oby razem.

Dużo również piszesz o poczuciu szczęścia, to jest coś do czego bez wyjątku dąży każdy człowiek. Czym dla Ciebie jest to prawdziwe poczucie szczęścia?

Iwona Wiśniewska: Poczucie szczęścia jest stanem umysłu. Nie jest tym co wokół nas. Jest tym co wewnątrz nas. Takie jest moje zdanie. Niepoukładane wnętrze, nawet w wymarzonych warunkach materialnych czy estetycznych, nie pozwoli w pełni cieszyć się tym co mamy. Poszukiwania szczęście należy rozpoczynać od własnego wnętrza. Dla mnie przełomem w pogoni za szczęściem był moment gdy powiedziałam: Iwona, wszystko zależy od Ciebie. Początek i koniec świata masz w sobie. Możesz wszystko. Od Ciebie zależy gdzie będziesz za 5 czy 10 lat”. Oczywiście zdarzają się rzeczy w życiu na które nie mamy wpływu. Takich nie przeskoczy nikt. Nauczyłam się je akceptować. Ważne by dostrzegać różnicę pomiędzy niemocą a brakiem chęci by podjąć wysiłek.

Jestem pewna, że Twoja książka skradnie serca tysiącom czytelniczek, które odnajdą w niej cały alfabet emocji, a także inspirację i siłę o to aby nigdy nie tracić wiary w siebie i w swoje marzenia. Powiedz proszę jakie książki skradły Twoje serce, czy masz takich do których wracasz?

Iwona Wiśniewska: Mam artystyczny umysł. Uwielbiam pisać o emocjach, uczuciach… a czytam najczęściej artykuły w gazetach popularnonaukowych. Zastanawiam się często skąd to się bierze? Nie umiem tego wytłumaczyć. Uwielbiam czytać Świat Wiedzy, 21 wiek, Fokusa. Wszystkie te gazety prenumeruję i czytam od deski do deski. Ale oczywiście książki też czytam. Nie potrafię zasnąć bez przeczytania choćby dwóch linijek. Mój mąż stale się z tego śmieje, bo nawet jak ledwie stoję na nogach, muszę (bez wyjątku!) przeczytać choćby do pierwszej kropki. Taki cowieczorny rytuał.

Książki które zrobiły na mnie wrażenie i które głęboko zapadły mi w pamięć to „Sześć minut przed czasem” Joanny Szczepkowskiej, „Pasja życia” Irvinga Stona, „Zorkownia” Agnieszki Kalugi. Ta ostatnia, jest książką do której nieustannie wracam. Na pierwszy rzut oka jest to książka o hospicjum, śmierci, nieszczęściu.. to bardzo mylne odczucie. Uwielbiam książki w których mogę odkryć drugie dno.

Czytam też blogi. Najbardziej lubię „Dom where life happens” i „szafętosi”  🙂

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


1 + pięć =

Reklama