Pages Navigation Menu

Wywiad z Hanną Cygler

Wywiad z Hanną Cygler

Jak udaje się Pani połączyć pisanie z tłumaczeniem?

To całkiem proste. Najpierw praca, czyli tłumaczenia, a potem przyjemność – pisanie.  I również w tej kolejności zaczynam dzień pracy.

 

Woli Pani tłumaczyć z angielskiego czy szwedzkiego?

nowe-niebo

W zasadzie już od paru lat głównie koncentruję się na tłumaczeniach pisemnych z języka szwedzkiego.  Może dlatego, że tłumaczy przysięgłych szwedzkich jest znacznie mniej niż angielskich.

 

Wiele czytelniczek uważa, że Nowe niebo należy do Pani najbardziej udanych książek. Pani również tak sądzi, czy może uważa Pani inną swoją powieść za najlepszą?

Ha! Ja nie dokonuję rankingów moich książek. Wszystkie są dla mnie bardzo ważne i wyznaczają poszczególne etapy mojego życia.  Jeśli zaś chodzi o najważniejsze z nich, to niewątpliwie jest to pierwsza, Tryb warunkowy, od której się wszystko zaczęło i oczywiście ta ostatnia, najmłodsza. A w tym roku jest to właśnie Nowe niebo.

 

Skąd pomysł, by pisać o emigracji? I czy uważa Pani, że faktycznie można odnaleźć szczęście na drugim końcu świata? A może nie trzeba szukać aż tak daleko?

Moja siostra wyemigrowała do Stanów dziewiętnaście lat temu. Jednak do tej pory nie ma obywatelstwa amerykańskiego.  To właśnie dzięki wizytom u niej wpadłam na pomysł, aby opisać pierwszych emigrantów z Polski w Minnesocie.

A szczęście można odnaleźć wszędzie. I za oceanem, i za płotem sąsiada.  To wszystko zależy od okoliczności. I chyba najbardziej od nas samych i naszego nastawienia.

 

Hanna CyglerPisze Pani o Ameryce na przełomie XIX i XX wieku i udowadnia, że ten słynny american dream lepiej wyglądał w opowieściach niż w rzeczywistości. Jak Pani sądzi, ludzie ciągle jeszcze wierzą, że wystarczy wyjechać za ocean, by odmienić swój los?

Zależy w jakich opowieściach. Jeśli się poczyta opisy wiktoriańskiej Anglii, choćby w książkach Dickensa czy w dziełach innego Karola, Marksa, to również ówczesne życie w Europie nie wyglądało różowo.  Ludzie emigrujący z zaborowej Polski  uciekali przecież przed nędzą i wyzyskiem.  Nie wartościowałam w książce, gdzie jest lepiej.  Starałam się podkreślić, że system edukacji, który obowiązywał wówczas w Stanach, był lepiej rozwinięty i dawał szansę tym, którzy chcieli z niej skorzystać.

Obecny wyjazd za ocean to cena biletu samolotowego. To nie jest rozstanie na zawsze z krajem, rodziną i dotychczasowym życiem.

 

O czym będzie Pani następna (swoją drogą już dwudziesta) powieść?

Jak zwykle – o kobietach.

 

Czy jako autorka tylu książek czuje Pani, że ugruntowała już Pani swoją pozycję na rynku wydawniczym?

Ugruntowanie pozycji na chwiejnym rynku jest dużym ekwilibrystycznym wyczynem.  Uważam, że nie ma tu pewników, szczególnie w wypadku autorów, którzy chcą podejmować trudniejsze tematy i stawiać czytelnikom stałe wyzwania.

1 komentarz

  1. Interesujące pogląd autorki naprawdę świetnego Nowego nieba – podwójnie polecam: i wywiad, i książkę.

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


2 + dwa =

Reklama