Pages Navigation Menu

Wywiad z Anetą Rzepką – autorką „Czego o Tobie nie wiem”

Wywiad z Anetą Rzepką – autorką „Czego o Tobie nie wiem”

Człowiek żyje po to, żeby być szczęśliwym… – wywiad z Anetą Rzepką, autorką powieści Czego o Tobie nie wiem.

Mieszka Pani w Warszawie, ale – jak sama mówi – raczej nie z miłości do wielkiego miasta. Gdyby mogła Pani wybrać swoje wymarzone miejsce na ziemi, gdzie chciałaby Pani zamieszkać?

Bardzo podoba mi się klimat górskich wiosek. Mam wrażenie, że tam czas się zatrzymuje, pozwalając na kontemplację tego, co dookoła. Nie tylko przyrody, ale też drugiego człowieka. Tam nie zawsze jest zasięg, więc idąc do sklepu można zostawić telefon w domu i zamiast w maleńki ekranik, patrzeć ludziom w oczy, słuchać o ich problemach, śmiać się ze starego dowcipu. Być z kimś bez sprawdzania maila i pisania na Facebooku. Bo niby zdobycze technologii ułatwiają życie, ale czasem czuję się z nimi tak, jakby mi ktoś założył kajdany. Moje miejsce na ziemi jest więc gdzieś na Podkarpaciu, tam, gdzie zasięg bywa, a nie jest, a doba zdaje się dłuższa.

Pisanie może być sposobem na życie?

Dla niektórych na pewno tak, dla mnie chyba nie. Pisanie jest sposobem na odreagowanie emocji, skomentowanie świata. Cudownie, że mogę pisać, ale lubię też swoje życie poza klawiaturą. Są dni, a nawet tygodnie, kiedy nie otwieram edytora tekstu i mam ten cudowny komfort, że nie muszę, że mogę zrobić z córką ludka z kasztanów, wsiąść na rower i jechać przed siebie albo usiąść z książką i poczytać coś, co napisał ktoś inny.

Wydała Pani już kilka powieści, czy zawsze Pani pracuje nad nimi w kolejności, czy ma na warsztacie kilka książek jednocześnie?

Zdarza się tak, że kiedy piszę jedną książkę, zakiełkuje pomysł na następną, ale staram się nie porzucać zaczętego tekstu na rzecz innego, bo później bardzo trudno wrócić. Mam jedną taką powieść zaczętą i nieskończoną, bo wybiłam się z rytmu i chociaż wiem, jak miała przebiegać fabuła, nie potrafię wejść w nią na nowo.

Pani bohaterowie często dostają w kość od życia, ale mimo to nie poddają się, bo przecież „nigdy nie wiadomo, co czeka za zakrętem…”. Wierzy Pani w szczęśliwe zakończenia?

Wierzę, że człowiek jest odpowiedzialny za swój los. Jeśli upada, musi wstać i żyć dalej nie po to, żeby znowu upaść, ale żeby być szczęśliwym. Nie zawsze się udaje. Za zakrętem może czekać właściwie wszystko. Lepiej jednak sprawdzić i żałować, niż później zadawać sobie pytanie „co by było, gdyby…?”. Moi bohaterowie też podejmują różne decyzje, nie zawsze słuszne, często mają wątpliwości i chociaż w finale powieści może się wydawać, że później już „żyli długo i szczęśliwie”, to pewności nigdy nie ma. Choćby Anna z Czego o Tobie nie wiem. Decyduje się na ponowny związek z kimś, kto już raz ją zranił. Nie ma gwarancji, że nie zrobi tego ponownie. To uczucie bazuje na relacjach z przeszłości, może się jednak okazać, że czas jest barierą nie do pokonania. Anna ryzykuje, chyba po raz pierwszy w życiu, ale kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana. W ogóle losy tej bohaterki przypominają sinusoidę. Nie zawsze była ofiarą, kiedyś tryumfowała. Popełniła błąd, zapłaciła za niego, dostała drugą szansę, ale nie wiadomo, czy na lepsze. Szczęśliwy finał powieści nie zawsze musi oznaczać dla bohaterów szczęście w przyszłości. Przynajmniej dopóki żyje autor.

Bohaterki najnowszej powieści to cztery przyjaciółki z różnym doświadczeniem życiowym i odmiennymi charakterami…  Siła ich kobiecej przyjaźni przetrwa każdą burzę?

Zróżnicowałabym więzi między bohaterkami na Przyjaźń i przyjaźń. Kornelia i Ola znają się dobrze, wiele razem przeszły, dlatego to, co je łączy jest nie do ruszenia. Jedna za drugą skoczyłaby w ogień, gdyby zaszła potrzeba. I to jest właśnie ta Przyjaźń pisana wielką literą. Weronika i Anna znały się w dzieciństwie, ale wtedy były raczej rywalkami. Ta znajomość dostała nową szansę, ale niepewność i nieufność czają się… za zakrętem… I trudno powiedzieć, czy zalążek przyjaźni będzie silniejszy od wielu negatywnych emocji i złych wspomnień. Natomiast Weronika i Kornelia właśnie się poznały, połączyły je pasja i praca oraz… wspólny wróg. Ta przyjaźń jest jeszcze świeża, niesprawdzona, ale kto wie…

A którą z bohaterek Czego o Tobie nie wiem lubi Pani najbardziej?

Najbliższa jest mi chyba Weronika, bo jest ambitna, silna, dobra, ale też bardzo ludzka. Popełnia błędy, całą masę błędów, kłamie, intryguje, działa impulsywnie, potrafi jednak się do tego przyznać. Natura wrażliwca kochającego kwiaty i sztukę walczy w niej ze złośliwą zołzą. Najbardziej w niej lubię jednak to, że nigdy nie próbuje się wybielać i usprawiedliwiać sama przed sobą. Nie udaje kogoś, kim nie jest i ma odwagę przyznać się do pomyłki. Podejmuje też walkę ze sobą, chce się zmienić nie dla siebie, ale dla swojej córki. Weronika jest bohaterką, która przeżywa w powieści swojego rodzaju przemianę i oczyszczenie. A może po prostu dojrzewa do bycia matką, żoną, dorosłą kobietą biorącą się z życiem za bary?

Czego o Tobie nie wiem to również książka w pewien sposób wypełniona… muzyką. Postaci podśpiewują pod nosem, niektóre rozdziały opatrzone są też cytatami z piosenek. Co Pani  „w duszy gra” najczęściej?

Gram na gitarze i lubię pośpiewać przy ognisku piosenki, które wciąż żyją, chociaż zmieniają się czasy. W domu też towarzyszy mi muzyka, w zależności od potrzeby, wyciszająca, pomagająca tanecznymi ruchami wycierać kurz albo umilająca czas. Czasem jakaś piosenka jest inspiracją, czasem słuchając czuję, że gdyby ktoś chciał opowiedzieć moją powieść teledyskiem, to właśnie taka piosenka musiałaby brzmieć w tle.

I ostatnie pytanie o fanów – prowadzi Pani aktywnie swój fanpage i bloga. Dużo wiadomości dostaje Pani od czytelników? O czym piszą najczęściej?

Miałam kiedyś bloga, na którym publikowałam opowiadania, wiersze (tak to umownie nazwijmy) i fragmenty powieści. Dzięki niemu poznałam wiele osób ze świata blogerskiego, niektóre znajomości, bo nie nazwę ich relacjami fanowskimi, przetrwały do dziś, chociaż blog przestał istnieć. Pod tym samym adresem zrobiłam taką bazę informacji o mojej twórczości, bo życie jest tak absorbujące, że nie mam już czasu na aktualizowanie treści kilka razy w miesiącu. Osoby, które teraz tam trafiają, to są właśnie czytelnicy moich książek. Samych wiadomości nie jest jakoś strasznie dużo, ale każda mnie bardzo cieszy, bo jest sygnałem, że to, co piszę jest dla kogoś ważne, komuś się podoba. O czym piszą czytelnicy? Różnie. Niektórzy chcą poinformować, że coś przeczytali i im się podobało. Inni dziękują za miło spędzony czas z książką albo za to, że dostali nadzieję, bo byli lub są w sytuacji takiej, jak bohaterowie i zobaczyli światełko w tunelu. Odzywają się też osoby piszące z prośbą o przeczytanie jakiegoś opowiadania albo z pytaniami, jak wydać swoją książkę, no i recenzenci. Są to zawsze bardzo sympatyczne wiadomości, początki miłej „rozmowy”. Przykrego maila dostałam tylko raz, chyba dlatego, że aferowicze wolą obrażać kogoś publicznie, potrzebują widowni.

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


× 6 = dwanaście

Reklama