Pages Navigation Menu

Podróż do piekła – wywiad z Markiem Niedźwieckim

Podróż do piekła – wywiad z Markiem Niedźwieckim

Po książkach autobiograficznych i po liście przebojów Trójki pojawia się wreszcie ta jedyna, wyczekana – „Australijczyk”, czyli Marek Niedźwiecki zaprasza w podróż po swojej Australii.

Z Markiem Niedźwieckim rozmawiał Paweł Szwed. Pełny wywiad otwiera książkę Marka Niedźwieckiego „Australijczyk”.

Śniłeś o Australii jako mały chłopak?

Może pierwszy był Tomek w krainie kangurów Alfreda Szklarskiego, a może film Żona dla Australijczyka z Elżbietą Czyżewską i Wiesławem Gołasem? Farmer polskiego pochodzenia przylatuje nad Wisłę szukać żony i zakochuje się w tancerce Mazowsza. Chociaż w filmie nie widać Australii, zadziałał na moją wyobraźnię – też chciałem na antypody. Ale to było takie samo marzenie jak zostać kosmonautą. Albo trafić do radia… Premiera filmu była w czerwcu 1964 roku i jakoś w tym czasie wyjeżdżał z mojego rodzinnego Szadku do Sydney pan Woszczalski z rodziną. Na stałe. Miałem dziesięć lat. A w liceum zacząłem korespondować z Lucią, która mieszkała w Australii. Przysyłała mi małe kolorowe zdjęcia. U nas w tym czasie to jeszcze była rzadkość. Tu było czarno-biało.

Czyli wątki australijskie rzeczywiście pojawiały się dużo wcześniej…

Australia to był trochę przypadek. Pewnego dnia pod koniec 1994 roku zadzwoniła koleżanka, która pracowała kiedyś w Trójce, a później wyjechała do Australii. Miała do przekazania informację, że cztery polskie stacje z czterech australijskich miast chcą, żebym przyjechał na miesiąc i spędził tydzień w każdym mieście. I poleciałem. Nigdy wcześniej i nigdy później nie doświadczyłem takiej różnicy temperatur. W sylwestra 1994/95 byłem w Chicago i było tam minus 30 stopni, wróciłem do Polski w pierwszych dniach stycznia, tutaj też mróz. A kilka dni później wylądowałem w trzydziestoparostopniowym upale w Australii. Ponad 60 stopni różnicy! Z Perth poleciałem samolotem do Adelajdy. Później autobusikiem do Melbourne. Trzy dni jechaliśmy, stawaliśmy w paru miejscach po drodze, żeby rozmaite cuda oglądać, między innymi Dwunastu Apostołów. Na koniec samolotem do Sydney. W każdym z tych miast mieszkałem u polskiej rodziny, która się mną opiekowała. Tak poznałem w Sydney Gunię (naprawdę ma na imię Małgorzata) i Pirata (w rzeczywistości Krzysztofa, ale został Piratem, bo nosi na głowie bandankę i rzeczywiście wygląda jak pirat), a w Melbourne Ankę z Edziem. W następnych latach te dwie pary stały się moimi australijskimi przewodnikami.

Ile razy byłeś w Australii?

Dwanaście. W sumie spędziłem tam ponad rok. Latam na cztery do sześciu tygodni, krócej to by było zawracanie głowy. Podróż jest męcząca i za każdym razem, gdy wracam, mówię sobie, że to już ostatni raz. Ale potem zapominam o trudach, a w głowie zostają te wszystkie australijskie wspaniałości. I znowu chcę jechać.

Prowadzisz dokumentację fotograficzną tych ucieczek. Dlaczego akurat Australia cię tak fotograficznie uruchomiła?

To przyroda. Wydała mi się, i nadal się wydaje, tak piękna, że postanowiłem ją pokazać. Wiedziałem, że cała Polska raczej na antypody nie poleci, więc chociaż trochę tych cudności pokażę za pośrednictwem bloga. Kolory, powietrze, światło. Światło przede wszystkim. Niemal wszystkie moje wizyty w Australii wypadają latem (czyli naszą zimą). I zawsze mam tam taki mocno „naświetlony” czas. Słońce, słońce, gorąco. Wylatuję z tych naszych zamieci, mgieł, szarug i dni kończących się wczesnym popołudniem do świetlistego drgającego od upału powietrza. To mnie oczarowało. No i to australijskie szaleństwo natury. Tam przyroda jest przerysowana, wszystko jest „bardziej”. I dlatego to się dobrze fotografuje.

***
Marek Niedźwiecki (ur. 1954) – dziennikarz muzyczny, jeden z najwspanialszych głosów w historii polskiego radia, twórca Listy Przebojów Programu Trzeciego, pomysłodawca wielu serii płytowych, m.in. Smooth Jazz Cafe i Muzyka Ciszy, autor książki Radiota (Wielka Litera 2014). Samotnik, podróżnik, wieczny prowincjusz.

Zobacz książki Marka Niedźwieckiego:

Marek Niedźwiecki - AustralijczykMarek Niedźwiecki - Radiota, czyli skąd się biorą niedźwiedzieMarek Niedźwiecki - Nie wierzę w życie pozaradiowe

Twoja księgarnia

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


+ jeden = 7

Reklama