Pages Navigation Menu

„Na koniec Trylogii mazurskiej obdarzam moich bohaterów miłością i nadzieją na piękną przyszłość” – wywiad z Katarzyną Michalak

„Na koniec Trylogii mazurskiej obdarzam moich bohaterów miłością i nadzieją na piękną przyszłość” – wywiad z Katarzyną Michalak

„Kropla nadziei” to już ostatnia część trylogii mazurskiej. Będzie Pani tęskniła za swoimi bohaterami?

Będę. Stanowczo. Bardzo miło pisało mi się tę opowieść, polubiłam niemal wszystkich bohaterów, polubiłam miejsca…  Nie obiecuję, ale może kiedyś jeszcze do nich wrócę.

 

Ile czasu zajęło Pani napisanie „Kropli nadziei”? Była to książka z rodzaju tych, których pisanie jest czystą przyjemnością, czy związane z nią emocje czyniły ten proces nieco bardziej skomplikowanym?

Pisałam ją dosyć krótko, ale bardzo długo dojrzewała w moim umyśle. Tom II skończyłam w takim miejscu, tak dramatycznym wydarzeniem, że nie bardzo wiedziałam, co dalej… Moi bohaterowie też nie wiedzieli. Książka do mnie „nie mówiła”. Odłożyłam więc tę historię, by się powoli kluła i zajęłam się  – ku rozpaczy Wydawcy – następną, przewidzianą na koniec wakacji. Gdy skończyłam tę, powróciłam do Sennej i opowieść zaczęła się sama pisać (śmiech).

 

Jaką rolę odegra nadzieja w życiu Mateusza, Siergieja i Nataniela?

Nadzieja to uczucie, które może uratować życie i ona właśnie pozwoli im wszystkim odbudować świat, który rozpadł się w gruzy. Ale owa „ona” z motta całej trylogii, tego z okładki „Ona pojawia się jak…” to miłość. Może nawet Miłość taka przez duże M. Miłość nie tylko mężczyzny do kobiety i nawzajem, ale po prostu do drugiego człowieka. Zarówno bez nadziei, jak i bez miłości świat jest pusty, a życie nieznośne. Dlatego na koniec Trylogii mazurskiej obdarzam moich bohaterów właśnie miłością i nadzieją na piękną przyszłość.

 

Proces wydawniczy jest długi i zawiły. Która jego część podoba się Pani najbardziej, a która najmniej?

Uwielbiam – absolutnie uwielbiam! – stawiać słowo „KONIEC” na ostatniej stronie (śmiech). Bardzo też lubię pracować nad okładkami do moich książek. Odpoczywam przy nich od pisania. Szczerze za to nie cierpię redakcji i korekty autorskiej. Czytać test kolejny raz po  jego napisaniu… gdy znam treść i zakończenie… męka normalnie!

 

Trylogia mazurska już skończona – co dalej? Jakie niespodzianki szykuje Pani dla swoich fanów w następnej kolejności?

Już jest gotowa (i po poprawkach!) książka, o której wspomniałam – jest to bardzo mocna, aż do mnie niepodobna, powieść obyczajowo-sensacyjno-erotyczna (tak!, wielbicielkom Raula de Luki z „Mistrza” powinna się podobać!) – i szykujemy jej wydanie na początek września. Natomiast na święta Bożego Narodzenia szykuję opowieść dla całej rodziny, taką w pięknych wigilijnych klimatach, o zaginionym piesku. Tylko muszę mentalnie przestawić się z upalnego lata na zimę, śnieg i zapach choinki.

2 Komentarze

  1. Jak zauważyła moja dobra znajoma, trylogia skończy się pewnie zbiorową orgią. Każdy wie że pani Kasia nie znosi korekty i redakcji co niestety widać na każdym kroku i nic dziwnego że wydawnictwo rozpacza. Oczy co uważniejszych czytelników rownież. Z tą mocną książką musi się pani Kasia bardzo postarać bo pani Haner bardzo wysoko podniosła poprzeczkę jeśli chodzi o pisanie obleśnych „erotyczno” sensacyjnych gniotów.

  2. Piękny i ciekawy wywiad mojej ulubionej pisarki Kasi Michalak.
    Cieszę się bardzo że,szykuje się opowieść na Boże Narodzenie.
    Czekam na tą mocną opowieść. 😘♥️📚

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


osiem − 1 =

Reklama