Pages Navigation Menu

Magdalena Grzebałkowska. Wojna trwa nadal

Magdalena Grzebałkowska. Wojna trwa nadal

Jedno z najgłośniejszych nazwisk polskiej literatury faktu. Autorka biografii poety i księdza Jana Twardowskiego, popularność zdobyła po publikacji „Portretu podwójnego” – książki o Zdzisławie i Tomaszu Beksińskich. Magdalena Grzebałkowska najnowszą książką „1945. Wojna i pokój” potwierdza, że ma świetnie wypracowany warsztat reporterski.

W „Beksińskich” udowodniła nie tylko to, że świetnie operuje materiałem, lecz także potrafi stworzyć naprawdę fascynującą opowieść. „Portret podwójny” trafił do wielu czytelników, nie tylko wielbicieli malarstwa Beksińskiego czy zafascynowanych osobowością Tomasza. W „1945. Wojnie i pokoju” Grzebałkowska podjęła się tematu niemożliwego – za zadanie postawiła sobie opisanie najbardziej dramatycznego roku XX wieku. Koniec wojny nie był wcale początkiem nowego, lepszego życia. Rok 1945 to według tytułu jednocześnie rok wojny i pokoju.

Tym razem nie dostajemy szerokiej panoramy i syntezy, lecz obraz ówczesnego życia codziennego. Grzebałkowska wybiera opowieść o zwykłych ludziach, którzy muszą zmierzyć się z nową, powojenną rzeczywistością. Historie ludzi, którzy przeżyli to spojrzenie na kruchą i niepewną nadzieję. Grzebałkowska pokazuje, że wojna trwa nadal, a strach przekazywany jest kolejnym pokoleniom. Lęk istnieje do dzisiaj, a powojenna trauma to nie tylko puste hasło. Mówi o tym nie tylko reporterska książka Grzebałkowskiej, lecz także najnowsza publikacja Anny Janko pt.: „Mała zagłada”. Okazuje się, że wojnę mamy we krwi – „Odziedziczyliśmy ją po dziadkach, rodzicach” podkreśla Grzebałkowska.

Książka Grzebałkowskiej pomija kwestie polityczne, nie mówi o władzy i o decyzjach na froncie – reportaże z „1945. Wojny i pokoju” to opowieści o doświadczeniu zwykłych ludzi. Każdy z rozdziałów to kolejny miesiąc, kolejna, odrębna historia. Pojawiają się konkretne obrazy – z jednej strony niemieckiego przesiedleńca z Prus Wschodnich Wernera Henseleita, który ucieka przez zamarznięty Zalew Wiślany, z drugiej – warszawiaków, którzy próbują odbudować zniszczone miasto. W dwunastu reportażach znajdziemy między innymi temat polsko-żydowski związany z domem dziecka w Otwocku oraz historie o szabrownikach. Osobiste wyznania składają się na rewers tak zwanej wielkiej historii. Nie jest to czas szczęśliwości – bohaterowie mierzą się nie tylko z kompleksem wojny, traumą, wspomnieniami przemocy i agresji, lecz także niepewną i nie mniej łatwą przyszłością.

Podstawowym punktem odniesienia dla Grzebałkowskiej podczas pisania była książka Marcina Zaremby „Wielka trwoga. Polska 1944-1947. Ludowa reakcja na kryzys”. Obie te publikacje wypełniają lukę mikronarracji, historii osobistych, które dzieją się w tle największych wydarzeń historycznych. Jak przyznała Grzebałkowska w wywiadzie dla Dwutygodnika – „nudzi ją wielka historia”. Właśnie dlatego każdy z rozdziałów poprzedzony jest wykazem „ogłoszeń drobnych” ze starych gazet. Autorkę interesowały losy pojedynczych ludzi, a także zwykłe, codzienne życie – to jak kobiety prały i cerowały wtedy pończochy.

„1945. Wojna i pokój” obok „Wielkiej trwogi” Zaremby to książki szczególne – biała plama polskiej historii została wypełniona. Ostatni żyjący świadkowie odkrywają przed nami nieznane dotąd oblicze najbardziej dramatycznego roku XX wieku. Mimo że wyłania się z tego dramatyczna i mroczna refleksja, bez tej karty w historii nie bylibyśmy dziś sobą.

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


dziewięć − 8 =

Reklama